paweł: och gdybym wiedzial ze to nie moje siostry to bym wyrywał, wyrywał bym! :D

bo kiedyś to tam każda droga wiodła do pola z burakami, a dla mnie luty i dla ciebie maj :-)

po powrocie do domu o 4 nad ranem, pobudce o 7, przejechaniu ze stu kilometrów, potknieciu sie w mcdonaldzie o kraweznik, wypiciu pozadnej kawy, przejsciu Kazimierza nie w celach rekreacyjnych, ale czysto zdrowotnych (piwa, piwa!) i rekompensacyjnych (czy jest tu cos mokrego bo tak mnie suszy od tego słońca dzisiaj):

mama: o matko jak ja wejde po tym bruku pod gore? jakie ja mam buty na obcasach!
kasia: a jakiego ja mam kaca!!

egejn opowiesci ciag dalszy – po powrocie do domu, kłade sie na łóżku i słysze taki tekst:

mama: nie jestes zmeczona!?
kaś: nie, nie wszystko okej. ja t lubie sobie tak aktywnie wypoczywac. raz na miesiac mam ochote na poogladanie sejmu.

a jak bede miała własny samochód to kupie sobie cb radio :D (sibi :D:D)
z odbiornika: halo mobile ma ktos rozkład busa z chełma do lublina? :D
odpowiedź: hehe mamy, a chcesz do zakopanego? :D

a ten tekst musze napisać, bo był the best!!
tomek: mamo, tamci ludzie dobrze wygladają, prosze, nie podchodź, ja wiem, lekarz mowił zeby nie chwalic sie rodzinie, nie rob siary, nie podchodź, jak chcesz pieniadze na wino to ja ci pożycze

a najpiekniejszy widok, gdy własna matka rozpedza sie na rure ogrodową, wiesza sie na niej obejmując rękami i nogami, po czym zjeżdża w dół z półobrotem. POEZJA!

 
DO SKLEPU NA DOLE PRZYWIEźLI JABOLE, ALE SIE CIESZE, ZE SIE DZISIAJ UPIERDOLE :]

bsnt