kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2007

kilka dni przed Wgilią wypaliłam, że to przemowienie ktore zawsze dziadek wygłasza przed rozdaniem opłatka w tym roku przejmę ja. i tak myślałam sobie co by tu sensownego powiedzieć, wszakże to moje pierwsze dostąpienie tegoż zaszczytu, czy mowic o sobie czy o innych, czy zyczyc tego co zawsze czy tez moze wysylic sie na jakąś oryginalność.

dziadek: cześć!
kasia: cześć, przyniosłeś prezenty?

i tak jakoś wyszło, że zaczęło się składać życzenia bez zbędnych ceriegieli, przemow pozegnalnych i powitalnych typu a moze to juz moje ostatnie swieta ze strony dziadka i innych duperel (Reksio chodź dam ci opłatka!)

a juz po wszystkim błogi chill out czyli że siedzimY z dziadkiem jak królowcy i palymy cygaro :]

babcia: ach ta nasza kasia, ona to chyba miała być chłopakiem?

i mam piękną ikonke w zakładce mojego bloga a dodając notkę na zmodyfikowanym profilu pewnie wyskoczy mi to zielone paskudztwo z literką „b” jak bambosz XD

26 grudnia:
mama: jeszcze jeden kieliszek i nigdzie nie pojedziesz do zadnej ciotki!

a teraz – sylwestrowe zakupy, dzisiaj lenistwo i notatki, jutro praca a forever napierdalator :]

Właśnie przechodze tzw. wypalenie zawodowe, w zawodzie którego de facto ani nie ukończyłam, ani nie rozpoczęłam jego rzeczywistej praktyki. Mam mieszane uczucia co do osoby, jaką mam się stać w przyszłości. Prawie wszystkie nauczycielki to pojebane pudła, wiem to nie od dziś. A więc w czym problem? Bo większość instutytowych towarzyszek się na nie zanosi, czy że chciałam zbawić cały świat odnajdując niepowtarzalny obraz badacza-odkrywcy opierającego się na niezawodnej metodzie wkładania wiedzy do łbów metalową pałą? Mój proces zdystansowania już się zakonćzył. Pozjadałam wszystkie rozumy i używam najdrobniejszych metafor naukowo-populistycznych do ironizacji otoczenia. Na teksty typu: „byś sama coś ugotowała zamiast narzekać” walę chamsko „jestem kobietą sukcesu i nie mam czasu na siedzenie przy garach”. A już totalnie przechodzę samą siebię w pracy.

szef: mamy dla was nowy konkurs motywacyjny :D
ja mu na to: wiesz gdzie ja mam te wasze konkursy? promarksistowskie prowokacje!

No popierdoliło mnie totalnie! Ale taka jest prawda, tak jak na przykładzie szczepionki na grypę – stosujemy ją nie dla dbałości o zdrowie pracownika, ale dla zwiększenia wydajności pracy. Stojąc za barem już 3 miesiące zaczynam doświadczać alienacji. Przestaje utożsamiać się z moimi produktami, czyli że: nie dbam o to czy jest syf, czy też nie, dekle od kubków to frisbi, rolkami od kas fiskalnych uczę się żonglować, a słomki robią za bierki. Po drugie, to ja już kompletnie doświadczam depersonalizacji (jak również moi kliecni), czyli że: gdy potencjalny klient nie chce przyjąć gratisu, jestem nawet w stanie wypalić mu: „prezentów się kurwa nie odmawia”. Jak to powiedział Durkheim: jestem pracownikiem, który „wyrabia osiemnastą część igły”. W mojej depresji może mi pomóc jedynie psychologizacja, a że na sali psychologa brak, to kino wymyśliło sobie darmowe filmy dla pracowników. Niezłe z nich cwaniaki, no nie? Więc popularny jest wśród nas kolejny tekst: „może powinieneś się rozerwać? do kina pójść, czy coś?”. Koniec końców, suma sumarum, tak o to zaczynają się moje kolejne poszukiwania życiowe, tym razem nie polegające na przekalifikowywaniu istniejących już schematów, ale na asymilacji jakiś nowych zmian. Może to być nowy kierunek studiów dodany do tego co ciągnę (a mam kilka na uwadze), a może to też być coś w stylu artystycznego malowania wieszaków, czyli totalnego odmóżdżenia. Raz na 100 lat przyda się, bo już nawet w autobusach mam ręcę pełne notatek i na serio nie mam zbyt wiele czasu na pogapienie się w okno. Dla tych co wytrwali do końca notki dodam jeszcze, że to co przed chwilą przeczytaliście wcale nie jest bezproduktywne. Po pierwsze to lekka forma psychologizacji i próba autointerwencji własnego kryzysu, a po drugie to cwaniacka, że tak powiem, powtórka do sesji :p heeee. Acha i jeszcze jedno. Ja wiem, że dla niektórych słowo miłość w moich ustach brzmi zbyt komicznie i paradoksalnie. Cóż, nie każdemu prezesowi dane jest pracować w Bierdonce i na odwrót. Pozdrowienia dla mojej mamuśki, która zawsze przy mnie jest, mimo że zazwyczaj nie rozumie i nie zgadza się z moim zdaniem. To tak wielki wyczyn na miarę pokochania Żydka przez antysemitę. Adieu

w pracy:
- adehade!!! adehadeee!!!
- taka ładna buźka a taka pyskata
- ile ważysz?
- masz w sobie tendencję do przyciągania dziwnych ludzi

a w domu to tylko:
- posprzątaj pokój
- zjedz coś
- wyłączaj komputer
- idź spać
- idź do babci
- wypuść psy
- wpuść psy
- zjedz coś egejn
- znowu wrócisz tak późnooo? :/
- i zjedz coś zjedz coś zjedz coś do cholery ewentualnie jak ci minął dzień i czy nie jesteś głodna achaa i czy zjadłaś kanapke w szkole

w szkole/instytucie – jak kto woli:
- masz notatki z ….
- umiesz dzisiaj na ….?
- idziemy do PRL’u? :D
- idziemy po kawe? :D
- idziemy do czytelni?
- idziemy do komputerów?
- zadzwonisz jutro i obudzisz mnie?
- wrzucisz na skrzynke jakieś materiały?
- o której masz autobus?
- i wreszcie: idziemy na piwooo? :D:D

hmmmm
rafał: ciekawe jak to jest być w łóżku z dziewyną która ma adhd
ja: one lubią jak srasz im na klate. jeszcze jakies pytania (co za idiota)?


  • RSS