wszyscy w autobusie jacyś dziwni. wszyscy mają wielkie spuchnięte twarze, a zamiast oczu wąskie, załzawione szparki. w instytucie kolejka do szatni – każdy czeka z metalowym numerkiem w ręku. po kurtke oczywiście. albo płaszcz. rano pada deszcz, kobiety zakładają na spodnie tandetne kozaki. nikt nie jest uśmiechnięty, opalenizny sztuczne, lody ciepłe, uśmiechów brak. liście są mdłe i rozwodnione. powietrze szare, piasek na plaży o kolorze wymiocin. brak zapachu lata. Sopot umarł. Park Oliwski umarł. Gdyński bulwar umarł. psom zimno, bezdomni zatruwają dworce pks. autobusy ciaśniejsze o połowe. kawa ze zdwojoną siłą. automaty wydają ją zdyszane, rozgrzane do czerwoności. golf albo szalik. rękawiczki. zimne stopy, mokre skarpetki. ponure poranki, zapach wiśni, miłe smsy, romantyczne wieczory. jesień potrafi być super ;]