kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2006

piwo z kolegą Paulusa z Włoch(a)tego. cudowne światło. i nie mam tu na myśli Kraków. przechodze przez korytarz. wrzosowe ślady w powietrzu po słodkich falbankach. czy Twoja krew jest czerwona? trzęsie się cały mój świat. ludzie ze strachu włączają głośno muzykę, przyspieszają o 150 km/h i robią się o pół kilo bardziej przyziemni. może mama tak robi. agata w poznaniu. no pasaran…

krótka opowieść o maszynie. to kawałek butelki uciety nieco nad gwintem i z przymocowanym do gwinta srebrną taśmą szlacha (czy tam szlaufa). chłopaki wlewają z góry piwo i piją przez tą zieloną rure. wg nich alkohol szybciej wtedy wchodzi. :| debilizm, jakby nie mozna haustem ze szklanki wypić. ja bym im tam kreta nasypała za tą głupote. a najwieksza karą byłoby zabranie maszyny. płacz i zgrzytanie zębami.

Psycho: masz u mnie kreche
Seba: a moge ją wciągnąć nosem?

#161 stay

1 komentarz

kaszmir: Adam! kurwa! zakryj naszywki jak palisz! Wiktoria! prosze Cie nie jedz teraz, schowamy sie na plaży! no ile można powtarzać?!

(Ewa: słuchajcie sie Kasi, ona jest Waszym szefem, ona tacha służbową kase i telefon, ona robie ewidencje i wysyła zdjecia do Tomka).

Wiktoria: ile macie lat? bo ja 24 :)
(ja: yyyyyyyyyyyyyyy o kur yyy)
Adam: no ja 22 prawie
Adam i Wiktoria: A Ty ile masz lat szefunciu? (podły uśmieszek)
Kasia: yyyy no jaaa yyy 18!!!!!!!

jakiś czas później

Adam: słuchaj gówniaro Ty mi nie rozkazuj bo jesteś młodsza ode mnie, co Ty kurwa sobie myslisz, że jak dostałaś władze to możesz mi zwracać uwage żebym sie nie spóźniał? bede sie spóźniał, żarł i palił z firmowymi naszywkami i srał na środku deptaka

kilka dni później moje urodziny. leje deszcz, mokro w butach, Adama nie ma od 3 godzin. kilka godzun później

Kaszmir: cześć Adamku :) chciałam ci powiedzieć że już nie pracujesz :)

czy ja jestem ZŁA????????????????????????????????????????????????????????????????????

i skręciłam ją!

wreszcie po 5 tygodniach mam troche dłuższe wolne. bo od dzisiaj do piątku. spałam do 14, dłuuugooo leżałam w wannie, posprzątałam bajzel, troche sie poszwędałam, SKRĘCIŁAM GLEBOGRYZARKE i już 20!!

czas spotkać sie ze znajomymi którzy cierpią na mój brak :D no bo tak, jestem w pracy – dzwoni Agata. przychodze z pracy – dzwoni Agata. siedze w kiblu – Martucha i Olek wołają mnie pod oknem. leże w wannie – dzwonie do Zagaty. budze sie rano – przychodzą koledzy. ide do sklepu – zachodze do Mariki. ludzie ludzie wszystko ludzie.

lubie takie tempo, lubie w biegu, ale chce też spokojnie poczytać książke. pobyć w domu – dawno nie pobyłam. ale nie o to chodzi żeby mama siedziała i patrzyła sie na mnie. niech idzie sobie do koleżanek czy tam gdzieś. z nią pobęde jeszcze długo. najgorsze o czym nie chce teraz mysleć to wyjazd Agaty. na studiach to już nie będzie tak samo, nasza przyjaźń trochę sie rozluźni. nie chce tego i już. ona pojedzie do Poznania studiować, poznać tam jakiegoś gacha w którym zakocha sie na śmierć i życie, za 5 lat usłysze o niej w gazecie że spieprzyła do Irlandii i po niej.

lajf is brutal ent samtajms kopas w dupas.


  • RSS