kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

mama ma skype’a

tzn miała wcześniej, ale na Aśki profilu, więc ne gadała tak często. swojego gg nie odwiedzała od bardzo bardzo długa, po tym jak nacisneła na czerwone słoneczko, napisała „cześć” i zawołała mnie po pół godzienie, bo nikt jej nie odpowiadał.

dobra, mama zawsze gadała: nie chce giegie, od razu będą o mnie gadać jak o twojej teściowej, że siedze na randkach i szukam facetów

no a każdy chyba wie że moja mama taka nie jest :] a teściowa była durna i faktycznie szukała facetów (żenua). ale teraz to już nie mój problem :]

siedzi mama przy kompie, non stop mahjongi, nie mahjongi, skype! tragedia, tragedia! i to jeszcze na Aśki profilu. więc wziełam się (no weź się) i założyłam mamie nowego użytkownika. poprzepisywałam znajomych i zaczęło się. Oleńka – kuzynka mamy. wpiszemy jej jakąś wiadomość – myslimy sobie. Asia mówi, że trzeba ją zawiadomić, że masz profil, więc napisała jej na czacie „cześć tu Anita mam skype’a i fajnie jest”. mama rzuciła się na Aśkę i kazała to odkręcać, a wtym czasie ja dobiłam sie do klawiatury i dopisałam małe, niewinne joł.

mama: nie chceee cofnąć mi to, jak to sie robi? szybko
ja: daj spokój, do ludzi z bloków trzeba z podejściem.

uhaha

no i zaczeło się, wystartowali.

mama dzwoni do ciotki do Irlandii, przerywa jej rozmowe z wujkiem. szybki kontakt przez komórkę (ach ci dorośli) i wujek robi konferencję.

wujek: Aniuu, Anita na lini
ciotka: to niech spierdala!

ach ci dorośli :)

skończyli gadać, mam włączyła swoją grę. nie minęło 15 minut, a już grzebie w skype’ie.

mama: ooo! afrodyta!!!
ja: niedostępna!!!
mama: a co to znaczy?
ja: że jest szara, jak będzie zielona to bedzie dostępna

ale mama nie daje za wygraną, dzwoni i dzwoni. po pewnym czasie afrodytka sie odzywa: no co tak dzwonisz i dzwonisz wkółko
mama: oo Mireek! (wujek, btw. ten sam), Mirek, a czemu ty jesteś afrodyta?
Mirek: bo mi tak Ania zalożyła, teraz pełno pedałów tu sie przyplątuje, jakieś całuski Piotruś, matkoooo, musze zmienić, jak to sie zmienia? nie chce pedałów!!!!

po długiej rozmowie dopchałam się do kompa. kuzyn pisze mi na gg, żebym weszła na skype’a. wchodze, a tam afrodytka dzwoni: Kasia ja chce nowy profil!!! zrób mi nowy profil bo ja nie chce być afrodyta!!!!

no i stało się, odeszłam na chwilę od kompa i już mama miesza w swoim skypie. dzwoni do Oleńki. a tam drugi Mirek, z tym, że teraz z Oleńką

mam: oo Mireek, widze cie, widze cie! masz kamere!!!!!
Mirek: ja dam ci Ole bo troche zajęty jestem
mam: Ola cześć Ola!!! (i mogłyby tam kagać no późna w nocy, a było dopiero popołudnie, gdyby nie telefon).

t sie robi tragiczne, najpierw mama gadała non stop przez telefon, a teraz skype.

wieczorem
mama: a daj mi troszeczke pograc, daaj :)

ledwo wpuściłam do biurka a już słysze

mama: Aniaaa co u ciebie słychaaaać? :)

a teraz jest 15:54 i mama śpi. korzystam póki mogę :)

i nie wyjechała, potem wyjadę.

dzwoni rano telefon

telefon: haloooo
k: taaak?
telefon: no haloo kasia jesteś tam? śpisz?
k: taaak
telefon: to kasia obudź sie i mnie uważnie posłuchaj!!! czy możesz być o 10 pod szkołą? pan zawiezie cie na zawody wojewódzkie bo potrzebują sędziego, weź aśke, może aśka?
k: ja nie wiem
telefon: haloo! jedziesz?
k: no tak, a kto mówi?
telefon: Jezus Maria Wieczorkowska mówi! pani Wu!!!!
k:(O KURWA!)[całkowicie rozbudzona]tak prosze pani pojade a ja nie wiem co z Asią bo ja jesem u Agaty w Pszczółkach i ja nie wiem, chwila która godzina?
telefon: zaraz 9 będzie! to weź Agate i przyjedź bo sędziów brakuje, ona też sie zna no nie?
k: [tak meeeaa kulpaaa zna sie sra sie, jak może sędziować ktoś kto nie wie o co chodzi? pogięło ją?]nie wiem proszem pani czy ona sie zna bo ona nie była w ratownictwie ale pogadam, tylko jedna prośba: prosze odebrać mój film z prezentacji[no przecież jasne że nie ma o czym gadać!!]

wyskoczyłam z łóżka, ubrałam sie w ekspresowym tempie (oczywiście nie miałam nawet czystych gaci, bo przyjkechyałam i po prostu zostałam), zjadłam coś szybko i wyleciałam jak szalona.

—————-

siedzę na peronie i stukam nerwowo butami. podkolanówki podarły mi się i włożyłam bose nogi do nitobaletek, przez co mam teraz bąble. siedze i słysze to z prawej, to z lewej okrzyki godowe typu kurwaa w chuja sobie lecą lub a ta pizda siedzi w tym okienku i nawet nie powie czy jedzie czy nie. dzwoni telefon

telefon: wiesz która jest godzina????
k: tak proszem pani, ale ja siedze na peronie i już prawie godzine spóźnia się pociąg
telefon: godzine? pociąg? to zrób coś z tym!!!
k: przepraszm proszem pani ale to nie jest ode mnie zależne, kilka minut temu mówili że zaraz ma wjechać, ale nie widać jeszcze
telefon: a co ty wyprawiasz na peronie? gdzie ty jesteś?
k: przepraszam proszem pani w Pszczółkach jestem, zaraz postaram się być [zaraz to mnie kurwica strzeli]
telefon: cooo? w Pszczółkach? to wracaj mi szybko! mu tu na ciebie czekamy a ty sobie wycieczki urządzasz!!!
k: przepraszm proszem pani ale ja mówiłam już pani że jestem w pszczółkach
telefon: nic nie mówiłaś, wracaj tutaj!!!!! [teatralne trzaśnięcie słuchawką...]

10 minut później:
telefon: dzień dobry kasiu, ja cie musze bardzo przeprosić ale chyba musze podziękować za współprace, nie udało sie no trudno, myśle że nie jeseś zła, my nie możemy czekać bo zawody zaczynają sie o 11 a wiesz, to są WOJEWÓDZKIE!
k: no to jak to są wojewódzkie to sędziowie i ratownicy już na miejscu powinni być a nie zwoływać ich rano!!!!
telefon: no tak… no tak… do widzenia!

cóż… pociąg spóźnił się 1,5 godziny, jechał minute i zatrzymywał się na 5, także jechałam z Pszczółek do Pruszcza troche długo :/ przyszłam do domu, zadzwoniłam do Agaty, umówiłam się sratatat. dzwoni telefon (nieeee więcej teelefonów nie!!!) na szczęście to tylko Marzena, umówiłam się na potem, posprawdzamy pociągi i .. JEDZIEMY, tak jedziemy to już za 2 dni!

a potem… potem znowu telefon brzęczy :/ sięgnełam do torebki – sms od mamy. no tak, mamy nie ma przecież w domu. i co? i taki sms: zasiłek mam na następne 4 miesiące

jedyna dobra wiadomość :)) od razu odpisałam że zajebiście i idziemy chlać! no właśnie! mam jeszcze 2 dni wakacji więc ide chlać! a ten kto chce mnie jeszcze podenerwować smsami/telefonami to prosze zostawić nr telefonu na gronie. a teraz ide gdzieś chlać/puścić się.

Kaszmir budzi się… budzi się i idzie do łazienki po balsam i depilator. włącza radio i depiluje noge. a śmieszny Reksio lezy na poduszce i kręci głową bo coś brzęczy. a jak już dojdzie swoimi oczkami do tego co to brzęczy to dostaje szajby. skacze na podłoge, przykuca, podskakuje, kręci się w kółko a na koniec biegnie do drzwi, podskakuje, opiera łapy i jęczy jak durny żeby ktoś go wypuścił. SZAJBUS REKSIUS :D

a Kaszmir idzie sie myć i jęczy bo ją straaasznieee nogiii bolą. no. a potem włączą sobie francuskie pioseneczki i ubiera się. i idzie w pi.. w pierony :p

siedze na dole i oglądam powtórki z M jak miłość. na stole lezy talerz a ja piję herbatę (czyli że śnadanie zjadłam). biegnie mama do drzwi balkonowych, wybiega, po czym wraca się szybko i drze się przez firankę
mama: zjeedz śniadaanie
ja: dobrzeee

ale mnie tu kochają :D i uwage zwracają, jak cholera :p żyć nie umierać, jutro postawie na tym stole jabola.

tak, ale to się zmieni. dzisiaj Kaszmir na przykład zaraz się umyje i nie ma lekko: idzie n zakupy po kosmetyki na wyjazd. tak na wyjazd. bo Kaszmir wyjeżdża i musi się myć (tak ja sie myje). czyli, że nastepną notkę napiszę albo w lipcu, albo we wrześniu. Kaszmir będzie kelnerką :) zobaczymy kiedy tu przyjadę co i jak. więc idę myć włosy i się myć, ubierać, suszyć i do sklepu, a potem…. a potem to może pomaluje paznokcie i jazda do Pszczółek :D

nie no mamusiu nie martw się :)

od dzisiaj od 15:18 wakacje…
jak się czuję? [X_X]

po dzisiejszej historii duzorozmawiałam z dziadkami. nie chce mi się z nikim gadać, nawet o dziwo troche sie poryczałam, co w sumie po fakcie jest u mnie rzadko spotykane. zawsze lamentuje przed. przed maturą praktycznie całkowity luzik, ale coś czułam że nam dowalą z historii.

ja uwielbiam historię, KOCHAM wręcz, ale do myslenia to sie chyba kompletnie nie nadaje :( gdybym mieszkała w Anglii albo Kanadzie to poszłabym do zawodówki, skoćzyła szkołe i pracowała gdzieś w spożywczym za godne pieniądze. chociaż to nie są moje ambicje, to w każdym kraju powinno być miejsce dla tych, którym nie bardzo idzie z myśleniem. u nas w kraju jak nie masz dyplomu to możesz nie zacząć marzyć (a nie przestać). dlatego wszystkie barany takie jak ja pchają sie do liceum, rodzi sie wyścig szczurów, a ten komu nie wyjdzie idzie do spożywczego. ale w Irlandii albo Szkocji, bo tam są godne warunki. tak pownno być w każdym kraju, tylko dlaczego u nas jest tak tragicznie? w Ameryce dzieciaki kończą szkołę, idą do pracy i zakładają swoją rodzinę. i koniec, proste prawda? w Anglii zarobić na saochód to kwestia miesiąca. koleżanka wyjezdża do Szkocji, załatwiła sobie tam studia, nie poprawia matury. po co mam potem pracować w Polsce za 800 zł skoro tam moge za 3 razy tyle? a najgorsze w tym wszystkim jest to, że każdy drobny problem rozbija się o pieniądze. umiem postrzegać ludzi samych w sobie, a jednak sama bez pieniędzy czuje że niewiele zdziałam. i źle mi jest gdy sobie pomyśle że przez tą durną maturę moge doprowadzić do cofnięcia renty. czuje sie odpowiedzialna za cały ten dom. żygać mi się chce jak sobie pomyśle o zaoczych studiach, codziennej pracy, weekendowej nauce, zerze przyjemności ( a w końcu taka stara nie jestem). i źle mi z tym, że mamie będzie jeszcze gorzej choć nic nie będzie ja zawsze mówiła. i babcia będzie próbowała mi jak najwięcej pomóc z dziadkiem, a ja chce sama, wszystko sama, jak najwięcej samodzielności, zero zobowiązań. czuje się dzisiaj jak największy bezmózgowiec i nieudacznik :/

Skończyło się Sex Drugs and Rock’N'Roll. Teraz jest Bóg Honor i Ojczyzna.

uczyłam się jak idiotka do tej historii najwięcej, nie spałam po nocach, całe ferie siedziałam jak debil nad książkami i oto widzicie moje zadowolenie. a za półtorej tygodnia już mnie tu nie będzie. będę we Władysławowie pracowała cięzko od 9 rano do 23 wieczorem. i na początku fajna była wizja pracy, sratata, a teraz czuje że niewiele skorzystam z tych wakacji. przez trzy dni musze jeździć do laboratorium żeby wyrobić książeczke sanepidowską. a potem coraz mniej i corazm mniej czasu. żeby zrobić sobie wolne zrezygnowałam z sędziowania w wojewódzkich zawodach ratownictwa. musze załatwić Aśce korki u młodych, odwieść ksiązki Agacie i przywieść swoje z biologii bo Aśka chce sprzedać. mało pobede w tym roku w moim ogródku, nad moich ukochanym jeziorkiem od dziadka. mało pobęde ze znajomymi. praktycznie od soboty mam wolne, dlatego idę się gdzieś puścić co by skorzystać jeszcze z tej odrobiny wolności.

Pustki – Telefon Do Przyjaciela
Wolę teraz hałas
Cisza nie uspokaja
Między nami cisza
Linia przestała działać

Teraz dzwonie do siebie sam

Komar boli jak szerszeń
Otwiera się rana
Wieczór nic nie przynosi
Linia do Ciebie nie działa

Teraz dzwonie do siebie sam
862752 862752
Teraz dzwonie do siebie sam

Piosenki od rana
Między zwrotkami Twój głos
Twój głos mnie rozstraja
Linia do Ciebie nie działa

Teraz dzwonie do siebie sam

Kartki pełne numerów
Czekają na połączenie
Między nami cisza
Nic nie będzie już działać

Teraz dzwonie do siebie sam
862752 862752
Teraz dzwonie do siebie sam

Dzwonie sam… do siebie sam… x4

Teraz dzwonie do siebie sam x4
Lepiej zadzwoń do siebie sam x4

wczoraj wracałam ostatnim autobusem od Martuchy. było ciemno i zimno, a ja usiadłam kilka siedzeń za kierowcą co by mnie nikt po drodze nie zgwałcił. słyszałam dobrze radio, leciała fajna piosenka a mi się nagle zrobiło tak strasznie smutno. jak to mawiał mój tata strasznie to się można zesrać. tak mi było smutno, ale nie będę sie tu za bardzo rozpisywać bo nic nikomu do tego a poza tym internet to nie jest miejsce na żalenie się.

Miałyśmy zamiar napisać mature, kupić wódke, przyjść do mnie i wiadomo co. Troche inaczej wyszło – jak to w życiu wychodzi…

Po zakończeniu szkoły wszyscy do Paoli. Nudy troche były więc wróciłam do domu i poczekałam na swoje towarzystwo (jejku odstaje od klasy? buahahaha jakiej klasy?).

Agata: matkoooo upiłam sie przy twojej mamie….

Dobra niech im bedzie. Poszłam do Sonaty z Agatą. Spotkanie mojej klasy!!! no bo jak to tak nie przyjść buehehehe :D Długo nie wytrzymałam, same dziewuchy i ciągle plotkują. Już po pół godzinie byłyśmy u Badzi i bardzo dobrze sie czułam w klasie nie mojej – Agaty. Cóż że sami chłopacy (Monia: taki podział na dziewczyńską i chłopczyńską klase czy jak?), a w dodatku zdesperowani i potrzebujący baby od zaraz! Ja nie wiem u mnie dziewuchy nie narzekają (czy ja też narzekam?) :) EE tam fajnie było, popiliśmy, Kultu sie posłuchało, sratatata.

A potem do Mariki!!! Agata poznała Marike :) Jej 18 w domu. Super było, Sebca spotkałam i starych znajomych z osiedla. Taaaak, dzieciaki z boiska. I troche mi smutno że nie mieszkamy już z Mariką obok siebie, Agata też sie przeprowadziła i jestem tu sama jak paleeec!!!!!! :D Impreze nr 5 też zaliczam do udanych :] Pomogłam Marice i wracamy do domu. Troche sie zdziwiłam, że jestem jakaś nie do zycia, przecież jeszcze 10 minut temu zmywałam gary!

Na drugi dzień mama powiedziała, że strasznie sie tarabaniłyśmy i specjalnie nie wychodziła, żeby ominąć nieciekawe widoki. Dobra, prawda jest taka że sie nieźle nawaliłyśmy. Teraz siedze i ryje do egzaminów, wstyd mi jak cholera, że moja własna matka musiała być biernym świadkiem naszych wybryków. Równie dobrze mogłyśmy zostać u Mariki, wtedy by sie domyślała ale nic nie powiedziała. :)

Po maturze może zrobie impreze tutaj, a może nie. Zobaczy się, mam wie że moja klasa słucha disco polo, tańczy disco polo, pije przy disco polo i rzyga przy disco polo. Już za dwa dni polski, oby do 16, a wtedy się pomyśli :].


  • RSS