kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2006

moody :(

6 komentarzy

moja mama jest super. wszystkie maile ściąga na pulpit w zipie. non stop gada przez telefon, na kurniku ma profil „mamusia” a na kompie ciągle gra w sto tysięcy odmian mahjonga. i jeczy non stop że kulki sie skasowały. i wyjedzie na prawie miesiąc. tak wogóle to wszystko byłoby fajnie gdyby nie to że to miesiąc przed moją maturą. a może nawet i fajnie? a może jeszcze jej sie coś przedłuży i w czasie matury pojedzie. a może jeszcze dalej i po maturze w wakacje pojedzie? a może wogóle we wrześniu?

ech kacha nie kombinuj

ale najapierw pojade ja. do Wadowic na kremówki, do Krakowa do smoka i do Czestochowy do Bozi. dziekujemy głównemu sponsorowi pielgrzymki – dziadkom.
no i jeszcze mam siotre i dwa psy. oni też są super.

„Kłamstwo to największa rozkosz, jaką dziewczyna może osiągnąć, nie zdejmując ubrania”.

w sumie to nie lubie tego swięta bo jest przereklamowane. w pierwszej klasie oprócz rózy (już nie przez skrzynke szkolną) dostałam od kogos kartke z napisem „kasiu kocham cie” i z wielkim, spasionym kotem na odwrocie. potem chodziłam po szkole i gapiłam sie na każdego zastanawiajac się kto to mógł mi wysłać.

wchodzi rano ksiądz do klasy
ksiądz: jest ktoś zakochany? [cisza] w takim razie można z wami normalnie gadać. miłośc jak sraczka!

angielski, robimy dialogi. Arek jest chory i przychodzi do pani lekarz Katarzyny!
Arek: napisz że mam biegunke
K: co??
Arek: to!
K: [pisze] i have diarrhoea
Arek:i ty mi radzisz zaopatrzyć sie w srajtaśme
K: and i think you should buy sooooo muuchh toilet paper

miłość jak sraczka

walentynka w skrzynce:
„na górze róże
na dole fiołki
chcesz sie ruchać?”

czyli że już chyba każdy robi sobie z tego jaja.

miłość jak sraczka

wczoraj na niemieckim
pani: tak i on sie tak ubiera na święta… jakie mamy święta? no??? hm?? … fest…
K:Oktober fest!!!!!!

wybrałam czarny:
czarny: twoje życie obierze inny kierunek, co będzie dla ciebie bardzo korzystne i bardzo Cię to ucieszy.
Czarny – jesteś konserwatywna/y i agresywna/y.

sorka: gdzie sie ubieracie?
K [po cichu]: w sklepie dla puszystych ;[
Magda: chyba od razu przerabiasz na trzy ubrania
K: [idiotyczny stęk a potem wybuch smiechu przerywający cisze i skupienie :D]

nie ma to jak głupawa. :D

mama: co tam?:D[szyderczy śmiech]
K: a nic…
mama:dostałam lizaka!!!
K:fajnie….
mama:a co ty taka? chcesz to ci dam :D
K: etam nie chce
mama:no chodź dam ci
K: oj daj spokój, ja tez dostałam
mama:a jak sie pytała co tam to nic tam! [foch]

czyli miłość jak sraczka

a na filmie ze studniówki nie podobam sie sobie!!!

Reksio szczerbaty!!

oprócz tego, że mi na mózg rzuca to wszystko wporządku. naprawdę w te ferie nieźle przysiadłam do nauki. co jak co ale WOS nadal leży i kwiczy.

to chyba narazie na tyle.
a do Warszawy nie pojade studiować i tak, choćby nie wiem jak bardzo byś chciał!
[czy to "bezinteresowniść" czy złośliwość?]

p.s. w czasie okresu jestem w stanie upić się.

wszystko szybko leci.
ferie.
bum.
matura.
ahahaha i wakacje!

czyż to nie piękne? ;-)

k: poplamiłam się bułką

wszystko się zmieniło…………………..

budze się – nobody home!

mam non stop gada przez telefon. non stop! co chwile ktoś dzwoni albo ona musi koniecznie, koniecznie!

o zgrozo!

też zaraz jakieś babska przyjdą i bedą trajkotać i nawijać i srututututu.

STOP!

k: no dobra to możemy razem tam dojść
Krzysiek: jasne, nie zapomne o zabezpieczeniach
k: O_o

(a ja chciałam tylko na koncert iść….)

jest mi bardzo dobrze. achh :D
budzę się o 13 albo i później, nikt mi nie truje sratatata, ucze sie w bezstresie (proszem panstwa neologizm!)
i słucham dużo dużo muzyki!!!!

nutka.jpg Savage Garden – To The Moon& Back

p.s. zapraszam na mojego fotobloga:
tutututu


  • RSS