kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

nananaanaa uh uh!

12 komentarzy

Kasiapelasia jest grzeczną dziewczynką. zaliczyła prezentejszyn, ma już z głowy większe sprawdziany i odpowiedź i list z angola a nie jak co niektórzy :> nie obijała sie i pracowała pracowała. a teraz ma luzik i może wcześniej chodzić spać. no więc wczoraj (tak wiem, nie zaczyna sie zdania od „no więc.”) więc no przedwczoraj kasiapelasia wyżarła na kolacje sledzie po grecku i nie umywszy po sobie garów poszła spać. a wczoraj to kasiapelasia umyła sie szybiutko, obejrzała film, zjadła śledzie z cebulą i też poszła spać. położyła sie wygodnie w łóżeczku, umościła, przykryła szczelnie kołdrą, wygniotła poduszeczke coby sie lepiej spało i zamknęła oczy. coś jej przeszkadzało – kasiapelasia zapomniała światła wyłączyć. więc po zrobieniu tego znowu mościła się przez 5 minut. a dzisiaj jest wyspana i zadowolona. i ma teraz ochote na chipsy z biedronki.

LOOOL

Kasia (18:29)
Rafał pomocy
Struś (18:29)
nom
Kasia (18:30)
schowałam sobie listwe ze startem
Kasia (18:30)
no wiesz ten pasek stanu czy coś takiego
Kasia (18:30)
i nie potrafie tego wyciągnąć

koniec końców, Struś poradził, żeby zresetować.

wracam na gygy i rozmowa toczy sie dalej:

Kasia (18:36)
ale dałn ze mnie :
Struś (18:41)
hehe wogole jaki film
Struś (18:41)
ja nie zalapalem z kim gadam

Struś (18:41)
ja myslalem ze do mnie pisze ta moja kasia
Struś (18:41)
dopiero teraz patrze ze obok mam okienko otwarte z napisem Kasiunia
Struś (18:42)
i cos mi zaczelo niepasowac
Kasia (18:42)
hahahahahahahahaha

PROSZEM PAŃSTWA – to nie koniec dziwnego dnia. ciąg dalszy nastapi, ale najpierw pozwólcie, że przytocze Wam pewną historyjkę.

polski. pani wychodzi z klasy. Tabaka zrywa sie z siatką na wuef, biegnie za biurko, zdejmuje spodnie, nakłada dresy i w tym momencie wchodzi pani.
pani: co tam?
tabaka: siedze sobie :]
pani: sprawdzasz jak sie siedzi na miejscu nauczyciela?
tabaka: (głupie miny)

cała klasa ogłupiała… pani idzie na koniec klasy skąd obserwowała nasze próbne prezentacje-wypociny. Tabaka zrywa sie i biegnie na swoje miejsce ze śmiesznie włożonymi dresami w skarpetki.

a teraz dalsza część przygód Strusiowych :)

godzina prawie 23:

Struś (22:59)
kasia męczyłass moze fizyke juz ?
Kasia (23:00)
kurde Trucha Ty na serio sie dzisiaj źle czujesz
Kasia (23:00)
co powiesz na to że resetując sie nadal byłam dostepna na gg?
Struś (23:00)
ta 5 z matmy mnie podbudowala
Struś (23:00)
zdarza sie;) (tutaj Struś wkleja obszerną listę moich statusów, które nie wkleje, bo tak)
Struś (23:00)
ogolnie to masz zmienna nastroje na tym GG :D
Kasia (23:00)
RAFAŁ!
Struś (23:00)
tfu
Kasia (23:00)
no!
Struś (23:00)
teraz chcialem do kasi czebiolko napisac
Kasia (23:01)
puk puk
Struś (23:01)
wszystkie kasie mi sie dzis jebią :D

a na sam koniec przeplatując ze sobą historyjki, mogłabym znów zagaić do Tabaki i pokazać nawet zdjęcie z przebierania, ale nie bede taka chamska i pokaże tylko dolne efekty szybkiego ubierania :P:P

PA200359.jpg

Kuba (23:17)
dotarła do was ptasia grypa ?
Kasia (23:17)
nie
Kasia (23:17)
a do Was?
Kuba (23:18)
tylko alzheimer

DOBRANOC *_*

MEGA POGO

8 komentarzy

zajebongo było :D

Kult Kult Kult!!!

Kult.jpg

stoimy przed Halą, idzie ekpia ochroniarzy. jeden odchodzi na bok – Zagatka wybiega do niego. słychać tylko jak ją strofuje gdzie ma kurtke :D:D tutusiek :p jak zobaczyli że jestem z Zagatką to nie przeszukali mnie. jeden gośc kazał sie jej wrócić i dać plecak do rewizji, a tu za chwile podbiega drugi i mówi że nie trzeba :D nie ma to jak mieć lekko :D („nie ma lekko” jest w tej chwili nieaktualne)

1.Niejeden 2.Patrz 3.Pasażer 4.Kasta Pianistów 5.Grzesznik 6.Gdy dzieci nie ma 7.Wódka 8.Baranek 9.Axe 10.Parada wspomnień 11.Wspaniała nowina 12.Do Ani 13.Notoryczna Narzeczona 14.Hej, czy nie wiecie? 15.Kurwy wędrowniczki 16.Pot i krew 17.Dziewczyna o perłowych włosach 18.Tłuszcza 19.BRŻ 20.A jeśli nic was nie ochroni 21.Arahja 22.Nowe – Kazik to nazwał Lepszych czasów nie będzie już 23.Wioślarze 24.Park23 25.Czarne słońca 26.Ręce do góry 27.Ja cham miałem złoty róg 28.Rząd oficjalny 29.Dziwczyna bez zęba u przodu 30.Psalm — bisy: 31.Celina 32.Po co wolność 33.Polska

najpierw to musze sie pochwalić, że rzeczy zostawiłam w sztani z świecącym neonem „łachy tutej”.

pierwsze 15 minut standardowo pod sceną. potem w pogo i na tyły. przybiegła Zagata, chwyciła mnie za rekę i pociągneła w środek tłumu. nadstawiła reke – włożyłam noge i juz byłam na górze. tłum niósł mnie :D:D zajebioza :D

za drugim razem ktoś nie miał siły – przekręcili mnie na brzuch, znizyli do ziemi, tam na plecy i wyskoczyłam trzy metry przed barierką w strone sceny. lece sobie lece spokojnie a tu ochroniarz podbiega do drugiego i odsuwają sie od barierki. myśle sobie – spadne z 3 metrów jak nic. a oni celowali jak mnie złapać :p zajebongo :D sorryy!!!!!!!! kopnęłam jakegoś gościa z glana w twarz. myśle że mnie zrozumiał :)

potem Big Johny i Under :p

wracamy do domu, a sąsiad płacze.

sąsiad: jeny moje jajkoo. nie moge go wymienić bo go opieczętowali. cała praca na marne : mój zbuk :( nosiłem go wszedzie ze sobą, zawsze mu ciepło było, smarowałem kremem nivea żaby było mu ciepło, a teraz został w tamtym samochodzie :( teraz tofik umrze i bede musiał zrobić mu pogrzeb. a potem napisać jakiś protokół do szkoły i opisać jak było mi żal i wogóle :(:(

a dzisiaj? dzisiaj nie chodze na jedną noge. wszystko boli standardowo i jestem super zadowolona.

urodziny.

12 komentarzy

Image hosted by Photobucket.com

100 lat mamo! patrz jaka już stara dupa jesteś. ale pamiętaj: nie ma lekko!

aaaa! własne łóżko!! i nie podskakuje!

w pierwszą strone jechaliśmy do Krakowa z przesiadką. pierwsze 1,5 godziny w ścisku – łaaał :D:D dorwaliśmy coś siedzącego: stara babcia, śmieszna babka, młody gość i jakiś pan ok. 40 czytający namiętnie gazetę. nie rozmawiają – cisza. Krzyś i Kasia słuchają muzyki i podśpiewują: no chodź chodź ze mną do łóżka… na twarzach współsiedzących maluje sie zgorszenie. nagle do przedziału wpada Kamyl, otwiera drzwi, drze się: ale mam bombe!! i biegnie dalej. zgorszenie pogłębia się. dobra, nie ma co – spadamu stąd. dorwałam miejscówke obok dwóch panów – jeden studencik – troche zarozumiały, drugi pan w średnim wieku – nauczyciel. siedzimy kuRTURaRnie i rozmawiamy o życiu. tylko migają w szybie jakieś przebiegające zwłoki klasowiczów i pani, która biegą w tą i z powrotem i próbuje wszystkich uspokoić.

pan: niech się wasza wychowawczyni uspokoi… też jestem nauczycielem i wiem, że nie da rady ich złapać…
studencik: polonistka….. [śmiech]
kasik: skąd wiecie???
pan: od razu widać!

a potem szli sobie korytarzykieiem dwaj mundurowi panowie w czerwonych berecikach, który dosiadli się do Moniczki (pani od niemca) i naszej Irci, która zaprzestała latania za nami i postanowiła pogadać z panami żołnierzami. siedziały sztywno jak na kazaniu (hahaha). aż się Łuki śmiał, że pewnie jej kawały wojskowe opowiadali.

przesiadka w Poznaniu. wysiadamy na peron – wracają na przepustke podpici żołnierze i drą się do naszej pani: Ircia nie daj się! tresuj ile wlezie!

matkooooo! ile skinów w Poznaniu!!

wsiadamy do drugiego pociągu! wybraliśmy sobie najlepszą miejscówke – najmniej zapchany korytarz. godzina 23 – na końcu naszego wagonu cywilni – wracający – rozkręcają imprezkę. na początku – mundurowi – jedzą grzecznie czekoladę. zaglądam do jednego przedziału:

kasik: przepraszam czy.. DUP!!!

zamkneli mi drzwi.. a chciałam sie tylko zapytać o wolne miejsce. o nie!!! tak sie wkurzyłam. ze mną się nie zadziera [hihihi]. na początku były delikatne śmiechy, potem ubaw na maksa. z tyłu cywilni drą się do Tabaki: nie czytaj tego kurwa! weź sobie streszczenie!
Tabaka: sam jesteś kurwa streszczenie!

dziewczyny nie mogły sie skupić na czytaniu lektury. co chwile krzyki: piwo piwo!!!

maria czyta zawzięcie lekture, aga i łuki tulą sie a kaś nieugięta wkurza tych z przedziału. otwieram drzwi i dre sie do nich: dobra koniec! wy już sie należeliście, teraz zmiana!. po wielokrotnym otwarciu drzwi, wyciągnięciu zasłonki, trzaśnięciu drzwiami i krzyku: zasłonka! sie wam wyciągneła! wychodzi młoda paniusia z pytaniem kiedy sie uspokoje. no to tłumaczy sie człowiekowi po ludzku że jedzie sie na stojąco 9 godzin a tu takie chamidła co rozwalą się w przedziale… stacja Radzin? Radzyń? nie pamiętam! coś na Er! wchodzą Hardcorowcy – wracali z jakiegoś koncertu do Wrocławia. przechodzą przez korytarz sprawdzając czy jest jakieś wolne miejsce w każdym przedziale.

kasik: tutaj nie radze.
Filip [bo tak miał na imie, otwiera drzwi]: przepraszam!! TRZASK [drzwi sie zamykają].. o nie!!!

wychodzi stamtąd za chwile młody gość na fajeczke. chce odpalić przy Filipku, a ten mu nie pozwala okna otworzyć. staje obok mnie – nie otwieramy okna bo zimno :D znowu ładuje sie w strone Filipa – nie da rady. Filip tłumaczy ładnie, że jak sie mówi „przepraszam” to świat jest piekniejszy, ale gościu najwyraźniej nie rozumie.. wracając pyta sie mnie: a ty tak denerwujesz tą panią? nie potrafisz ustać na miejscu?
kasik: stać 9 godzin?
pan: a ja jade!
kasik: a ja stoje!
pan: a ja jade!
kasik: i tak mam lepsze argumenty! [TRZASK - cham trzsnął drzwiami].

pewnie gówniarze rozłożyli sie w przedziale na kilku miejcach i zamykali szybko, żeby nikt nie zobaczył :D

jedziemy dalej. powoli robi się męcząco. pociąg rozkręca się. gdzie nie wyjrzysz – tam wszyscy pijani – same chłopy z wojska. żołnierze dowiedzieli się jak ma na imie nasza pani. cały wagon drze się: IRENA IRENA IRENA!!!!!!!!!!!!

:D:D:D :P

w końcu zwolniły sie jakieś miejsca – taaa fajnie. ten kto wszedł to miał fajnie, przynajmniej plecak schowałam. nie dałam rady – zasnełyśmy z Marzeną na korytarzu na kurtkach rozłożone. wszyscy przechodzili nad nami po grzejniku. przysypiam sobie i słysze trzaskanie obcasami. coś mnie trąca girą

baba: ej zasłonka! obudź sie bo chcemy przejść
kasik: ee lłeee ksbfownc ??
baba: co? no wstawaj!
pan: zostaw zasłonke, faktycznie nie kłamała [taaa kurde stałam sobie na korytarzy dla jaj] idziemy po grzejniku
baba: grrr? [obraza majestatu za przejście po grzejniku?]
poszli.

budze sie o 4 – towarzystwo wykruszyło się. szukamy z Marzeną wolnych miejsc – wchodzimy do przedziału z 4 starymi capami.

cap nr1 [trąca leżące zwłoki]: ej zenek! obudź sie! już sie wyspałeś!
zenek: nieeee
cap nr2: no wstawaj! bądź dżentelmen kurwa bo panie przyszły..

poszłyśmy po 2 minutach bo śmierdziało piwskiem i girami.

godzina 5: zwolnił sie przedział! wsiadamy w 6 osób. stacja Mysłowice – wolne?
- nie!!

wchodzi Mima i nadaje:

mima: no ja też na korytarzu. bo siedziałam i śmierdzi no to otwieram okno. tamta zamyka to ja znowu otwieram, i tak w kółko. nie bede się bawić to wyszłam, a ta jeszcze wychyla sie i krzyczy że jestem idiotką!

full wypas.

mima [opowiadań ciąg dalszy]: no to sie nad nami taka jedna stara babcia ulitowała co sama z dwoma facetami siedziała. prosiła żeby jej nie zostawiać samej bo tak nie wypada buahaha. zdjęła se klapeczki, syry gołe i nas zaprasza! a w życiuuu! capiło jeszcze gorzej! chłopacy takie brudasy a też nie wytrzymują tego smrodu!

Kraków: jeeee!! co drugi tutaj w dredach.

biegniemy do kibelka. płacimy 1,50 i sikamy, kupkamy, przebieramy i myjemy się. słyszymy za drzwiami szaletowego jak lamentuje, że mu klienci uciekną przez te tłumy [skapiec]. wparował do roznegliżowanych dziewczyn i drze sie że za mycie trzeba dopłacić 2,50 i szybko sie wynosić [mamooo]. co a wstrętny, pazerny dziad! tyle kasy na nas zbił i jeszcze pospieszał, bo klienci mu uciekają.

biegniemy do automatu z kawą. kasia pierwsza :D wrzucam 2 zł i naciskam guziczek. czekam…. naciskam drugi, trzeci… naciska mima…. wali kamyl… kopie krzysiek…

nie ma :(!
ktoś wymyślił, żeby nacisnąć zwrot. wypadło 2 gorosze!

mima wrzuca – to samo!!

o nie!!! prawie cała noc na korytarzu, niedosikane, niedomyte i jeszcze kawy nie ma!

idziemy na starówke. jak narazie nic sie nie różni od Gdańska. czerwone mury to nasze Forty, kamieniczki u nas odrestaurowane, a tam sypią się, a takie zielone rusztowania przypominają nam Zbrojownie, którą remontują długo czas :D

zwiedzamy Katedrę: nawiedzona pani mówi nam, że była świadkiem scalenia się ciała św. Stanisława. [masakra]

zwiedzamy zamek: nawiedzona Halinka nie czeka aż wszyscy przejdą, bo sie jej spieszy :/

podwórek: ochroniarka krzyczy, że nie wolno pić, bo tu jest zabytkowe kamyki pod nogami.
kasik: a co robicie jak pada deszcz?

kościół Mariacki: otwarcie ołtarza Wita Stwosza. proszem państwa, aby robić zdjęcia prosimy wyłączyć lampy błyskowe z powodu polichromi cośtam coś tam [jeee]. Sachma kręci film – podchodzi ochroniarz: za filmik trzeba zapłacić! [matkooooo gdzie ja jestem?]

potem posłuchaliśmy Hejnału, pomachaliśmy tębaczowi wymachującemu trąbką i czas wolny. jeść!! potem łażenie po sklepach, sukiennice, sratata

leże na ławeczce, Krzysiu wypisuje pocztówki. obok mnie na ławeczce jakaś pani cały czas obgaduje mnie do swojego męża. nie no w takich warunkach to ja sie nie moge skupić żeby zasnąć! w pewnym momencie pani drze się: ty mnie nie denerwuj! znowu? powiedziałam ci coś! [przepraszam, że sie powtarzam, ale ... masakra.. ]

zrozumiałam, że nie do mnie krzyczała, ale kiedy zmieniałam skarpetki, jak machała paluchem i mówiła coś w moją strone,to że żeby sie pocieszyć, to stwierdziłam, że ona ma schizofrenie.

poszliśmy do centruma na murek. usiadłam elegancko, położyłam plecak na kolanach, głowe na plecaku i nie wiem kiedy sie obudziłam. a Krzysiek siedzi twardo i walczy ze snem.

potem na innej ławce leżąc faktycznie sie przekonałam że nie jest tak źle! a gdyby tak padał deszcz? pocieszające no nie? Kraków jest piękny! nie widziałam tak typowych dresiarzy takich jak u nas. dużo ludzi na czarno – glany – wszyscy równo pastują. laski chodzą ładnie ubrane, jakoś tak specyficznie. tylko nie wiem jak tam z zachowaniem. wydaje się, że lepiej, bo jak w Gdańsku uśmiecham sie – to nic. a tam każdy reaguje :-). jakoś tak wery bjutiful w tym Krakowie. tylko czemu tak daleko?? tam wogóle jakiś inny świat.

w drodze powrotnej siedzieliśmy. co chwile tylko :piwo! piwo! klimatyzejszon sie popsuło i mieliśmy sałne soluszyn :D:D chłopaki troche pograli w karty i poszli spać. budzimy się wszyscy gdzieś o 3, 4?

kasik: aaaaa! o matko!! Boże!! matkoooo aaa! nie wytrzymam!!! ała!!! ja pierdole!!!!!!! jak boli!!!
wszyscy: matko co sie stało? mów!!!
kasik: noga mi zdręstwiała!!!

nie wiedziałam, że zrobie im niezłą pobudke :D

a potem z opowiadań Agi:

wchodzi pani:
kasik: plose panii yyy [wyje]
Ircia: słucham?
kasik: aa ychhh ooooo łoo łeee

a potem 207 prosto pod szkołe – szybkie głosowanie.

Arek: ale jak będzie jeden kwiatek to sie na pół dzielimy!

:]

tak było kiedyś:

1. wyskakuje/śpie z łóżka.

2. doczołguje/docieram/przedzieram się do łazienki. wszystko trwa szybko (kasia! nie zapomnij się uczesać!).

3. rozrzucam (czyt. pakuje/ubieram się) różne rzeczy po pokoju.

4. zbiegam na dół, zapominam o herbacie zostawionej w mikropudle. chwytam kanapki do plecaka i biegne dalej.

5. szczęśliwa zatrzymuje autobus machnięciem (halten!! ->to tak żeby niemiecki ćwiczyć) prawej ręki poprzez podniesienie jej całej długości przy wyprostowanym nadgarstku i łokciu.

teraz jest tak:

1. praktycznie nie zasypiam. poleże 15 minut dłuzej, a już wchodzi mama, na której wołanie jest jedna odpowiedź: „nie chce mi sie dupy ruszyć”.

2. z łazienki korzystam wolno i spokojnie – wręcz rozkoszuje (rozkoszowuje?):D:D się błogimi chwilami siedzenia na kilbu. nikt (czyt. rozhisteryzowana siostra) nie dobija się/wtarga, wytrącając tym samym w równowagi i przerywając w „skupianiu się”. (nasza szara rzeczywistość)

3. pokój (zazwyczaj) posprzątany (względnie), z uwagi na stan psychiczny mamy przy obecności książki/zeszytu/gazety/ubrania na podłodze. (w liczbie mnogiej nie mówie coby nie przerazić)

4. na śniadanie schodzę stosunkowo wcześnie (taa, a spróbuj nie usłyszeć wołania z kuchni). piję ciepłą herbatę i jem pożywne kanapki.

5. zazwyczaj spóźniam się na autobus. błogość w kiblu, sprzątanie pokoju i jedzenie śniadania przewyższają czas, który powinnam poświęcić na wyjście z domu, przejście przez ulicę i staniecie na przystanku. efektem końcowym jest zapierdzielanie 10-minutowego SZMATU drogi. poranna rozgrzewka nie zaszkodzi, a co.

pozdrowienia dla Łysego za zabójcze pogo na :D:D koncercie szkolnym.

p.s. czy moja mama grając dzisiaj 3 godziny na kurniku w mahjonga (i pewnie jakieś inne kiedy ja byłam w szkole) jest uzależniona od internetu czy tylko od mahjonga?


  • RSS