kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

no i mam naprawiony komputer, tylko coś tam jeszcze nie pasi.

w Underze zdjęli klatki, pomalowali ściany na czerwono, wstawili czerwone kanapy (bleh), mają nowego faceta od puszczania muzyki i wszystko podrożało. facet od muzyki jest tak mało świadomy jeszcze tego sprzetu, że co chwile padał komputer i inne pierdoły sie przegrzewały. cisza, zero mjuzyki – ludzie zaczeli wychodzić. ktoś tam puka w jego kanciape a on jakieś pitu pitu urządza z panienką. wogóle zdjęli te drzwi z zawiasów i tańczyli z nimi hahaha! ludzi mało, a barmanka to ma tyle pracy, że cały czas na parkiecie, a kiedy nie ma muzyki to pitu pitu z jakimiś fagasami.

impreza średnio udana :( najlepsze kawałki puszczone na początku – choć nawet dobrze, bo z tym sprzetem to nigdy nie wiadomo :D pod koniec imprezy ktoś kogoś tam teges majonez i piwo poleciało z góry na parkiet. a że Kaś harcował to cały piwem ociekał. śmierdziałam jak zdechły kot!

przyjechałam do domu to zaczęła sie burza, chce sobie pospać a tu nie ma! pobudka o 9 rano i jazda do roboty. zakupy na obóz, goście przyjadą po południu, jeszcze sie wyspać muszem. no to jadziemy z mamą na cmentarz. tam matuszka spotkała ciotke, więc one sobie gadały ja zmordowana, niewyspana w tym upale zaczęłam pielić. no to wypieliłam wokół taty, potem wokół takiego Kazika, którego nikt nie odwiedza. potem zhakałam, wygrabiłam. zasadziłam kwiaty w 3 miejscach, podlałam…. i tak siedze na pomniku i skubie coś w tej traiwe a za moimi plecami słysze tylko aciuciuciu i aciuciuciu. trajkotały jak na straganie. a ja zmordowana po imprezie w tym upale ślecze… pół godziny, godzine, półtorej…

Pała (16:28)
co to jest małe i zielone?
Kasia (16:28)
musze sie spakować
Pała (16:28)
ihaha
Kasia (16:28)
UFO!
Pała (16:29)
nie
Pała (16:29)
robaki w łozku!
Pała (16:29) :D
Pała (16:29)
bo wczoraj po lozku chodzily takie zielone robaki
Pała (16:29)
i to bylo male i zielone
Kasia (16:29)
co to jest żółte tłuste żółte tłuste…..
Pała (16:29)
?
Kasia (16:29)
The Kelly Family!
Pała (16:30)
:D
Pała (16:30)
a ja mam brudne uszy
Pała (16:30)
i ide zara je wytsic
Pała (16:30)
fujj
Kasia (16:30)
hahahahahahahahaha
Pała (16:30)
fujjj jaki miod
Pała (16:30)
skad to sie bierze
Kasia (16:30)
mniamiiiiiii
Kasia (16:30)
:D z kątowni

potem:

Kasia (16:50)
a Ty masz te robakki z ucha

^^

jest fajnie :) słonecko świeci, a my tu z Pałecką siedzimy i jemy :]

kasik: widzisz, jakbyś mnie zagoniła do roboty wcześniej to bym nie narzekała teraz
mama: ja już jak byłaś młodsza to próbowałam cie zagonić, ale sie nie dałaś *_*

no i pieliłam podwórko, bo przez moją kosteczke brukową rośnie trawa.

a wczoraj byłam na pizzy, a potem na wsi u znajomych. i siedziałam gdzieś na strychu w kanciapie ze słomą i bawiłam się z malutkimi kotkami. uhg :] słit :):):):):)

KLASO!
nie jade do Copacabany, bo nie mam po prostu ochoty. no sory no, ale dla mnie szczytem rozrywki to poszwędać sie nad rzeką, a w piątki na polski rock i WSIO. może jestem dla was dziwologięm, ale ja na serio dostaje spazmów jak widze panienki w białych bucikach i różowych topach, a coś mi sie zdaje, że ten klub to kolejne zbiorowisko ludzi takiego pokroju. już słyszałam, że to nie jest zwykła dyskoteka tylko jakies latino bla bla bla :] pojedźcie na woodstock :*

ja tu siedze u mojej Pałeczki i mi teraz dobrze. wyszło pewne kombinejszyn i cholera nie jade na ten woodstock a już mi pozwoliła mama. jade sie obozować do Garczyna i nie ma zmiłuj sie. a już mogłam jechać na Woodstock, no cóż :] trudno sie mówi. jeszcze tam nieraz pojade z moimi dziećmi nawet :D

Pałeczka: schudnijjj

no wiesz co? :D siedzimy sobie tutaj i pijemy soczek wiśniowy :D zaraz pójde siku i spadamy sie szwedać. mój komputer umarł i nie wiem co teraz.

tak w sumie to miałam tylko napisać, że jade sie obozować i że komputer nie żyje, a znowu wyszedł elaborat. dobra spadam bo już sie tu denerwuje Pałkinson mały.

słuchamy Kultu i wogóle jest exa :D:D zdeczka nabrudziłam tu i teraz Pała sprząta *_* to pa! jak przyjade to zajde nad rzeczke i jak nigdzie nie wybęde to jadziemy jak zwykle do Undera :] pa! do zobaczenia za 2 tygodnie!

p.s. pozdrawiam moją klase i dziękuje za tyle dopytywania sie czy jade :] jak chcecie to ja zawsze w piątki na polskim rocku. już tam Natalia raz przybyła i miałyśmy przygode w nocnym autobusie ale to potem. dzięki bardzo za pamięć o mnie i życze Wam mi8łej drugiej części wakacji. do usłyszenia.

to Ty uszyłaś mi piękne suknie. udekorowałaś riuszami, falbankami i koronkami. zawiązałaś ciasny gorset i upudrowałaś perukę. wyszłyśmy w ogromnych krynolinach przed kamienicę. ktoś grał w tamtym oknie na fortepianie, ktoś inny usiłował sprzedać ozdobne kokardy. po ulicy jechały wolno konie, czasem nawet zajechała kareta. zmierzając ulicą Mariacką po niewygodnym bruku stąpałyśmy powoli. odetchnęłyśmy miejskim powietrzem i weszłyśmy do kościoła. gdyby się Pani zatrzymała – już nic nigdy byśmy nie stracili! samochody nie zastąpiłyby karet, a nasze suknie nie odesłanoby do muzeów. nikt nie kupiłby naszego fortepianu w sklepie z antykami no i my… gdybyś tylko zatrzymała się na chwilę i zastanowiła, moja skóra na dłoni nigdy by nie popękała, a wokół oczu nie powstałyby zmarszczki. to Ty! To wszystko przez Ciebie! poganiasz szczęście do przodu tak jak mnie do kościoła! dalej, dalej, byle do przodu! tylko ten śliski bruk i stare kamienice pozostały…

zabrałaś czas...

rzuciło nam całkiem na mózg!!! idziemy koło toja – w środku przez okienko widzimy kilka twarzy. siedzą w tojtojce i śpiewają: mało nas mało nas mało nas

czy wiecie, że nasza rzeka to przytułek dla biednych, spragnionych przygód wycieczkowiczów? Baśki koledzy internetowi przejechali jakieś 300 km. najpierw robili namiot nad rzeką.

Harry: mów mi Harryyy Harrrrrryyyyy! czuje czuje sie sie jak jak na na woodstocku woodtocku
kasik: poczekaj! Stąpór Stąpór Stąpór!
Harry: ooo! ta już potrójnie mówi!

ciemno jak nie powiem gdzie. stoje z mamą przed samochodem. czekamy na Aśke. idzie kolega Harry’ego z tobołami podróżnymi typu namiot, śpiwór. nie wiedzieć czemu zamiast iść drogą wpadł między drzewa
mama: on jest pijany!

Harry: dwie noce u zielonoświątkowców!dali nam jeśc i prysznice!
Biały: nie wspominajac o tym, że wszyscy razem stali pod tymi prysznicami ^^
Harry: wczoraj gościu przez godzine czytał mi biblie, a jak rozwalił nam sie namiot to zaczęli gadać o fundamentach miłości. zaczynam ich lubić :D

to jest choroba!!!!

siedzimy w Underze. facet nie puści SOAD bo dzisiaj jest polski rock. a za chwile puszcza jakieś gie z lat 70, może 80. i nie polskie! bleh

a wczoraj nad rzeką totalnie nas porąbało. oprócz rzucania sie poduszką, robienia kanapki na trawie i jeszcze wielu innych śmiesznych rzeczy, ktoś wymyślił żeby pobić rekord i wejść jak największą liczbą osób do tojtojki.

ale Bąbel robi za dwóch! a Kaśka za połówke. może schowamy ją do szafki na kosmetyki?

^_^

rekord! 8! osiem! o s i e m.

wszyscy przechylamy sie na prawo, bo drzwi nie chcą sie zamknąć!

na początku zamknęłam oczy i postawiłam prawą nogę do przodu. uśmiechnęłam się. jeszcze lewa i prawa, i lewa! … i siedem, i osiem, i dziewięć, i dziesięć!!! dziesięć kroków z zamkniętymi oczami! potem skręciłam. droga była krótka, więc znowu zrobiłam dziesięć kroków. wyszłam na łąką przeciętą wytartym szlakiem. zamknełam oczy i otworzyłam dopiero wtedy, gdy poczułam pod stopami trawę. trzydzieści dziewięć, a może czterdzieści?

czy mam dalej zachowywać twarde zasady? być trudna do zniesienia, szanować swoją dumę i honor? i mieć mniej niż bym mogła kolegów i koleżanek? czy może mam się poniżać? bo ja tak to odczuwam…

ja mam wrażenie, że wszystko naokoło się zmienia, tylko nie ja. bo niebo codziennie jest inne, bo pomidory dojrzewają, bo nie mogę już dotknąć taty… bo są już ludzie, których NIE KOCHAM…. czy ja popełniam wiele błędów?

kiedyś nie mogłam spać w letni upał. zmęczona poszłam do łazienki, usiadłam na wannnie i zamknęłam oczy. za oknem wtedy było jakoś inaczej. bo otworzyłam oczy i dzisiaj dosięgałam już nogami do podłogi. domy za oknem zmieniły wygląd i ja się trochę zmieniłam. i wszystko naokoło mnie! już wiem co to tęsknota i prawdziwy smutek. już spróbowałam wielu rzeczy i wcale mnie to nie pociesza. czy ja wolałabym być małą dziewczynką?

mówi się, że liceum to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu człowieka. a ja wcale tak nie czuje. nie czuje sie dobrze w towarzystwie mojej klasy, nie biegam na każde spotkanie „klasowe”. już sie chyba nawet przyzwyczaili, bo już przestali powiadamiać co, gdzie i kiedy. ale ja jak zywkle nie myśle w drugą stronę. a może to ktoś mi zazdrości, że nigdy sie nie nudze? że może mam odwage dyskutować i bronić swojego zdania?

a może ta ja jestem dziwna, że sie nie wazelinie jak zdecydowana większość? :| może powinnam tak jak wszyscy?

i może to źle, że marnuje swoje „czasy licealne” na spotykanie się z ludźmi, którzą są dla mnie bardzo wporządku, którzy mają takie same zasady jak ja i którzy biją w morde za pomijanie poważnych spraw?

ale wiesz… czasem warto wyrazić swoją opinie na czyjś temat… gorzej jak sie jest fałszywą suką..” i znowu druga strona medalu.

i nadal czuje, że się nie zmienię. że wszystko naokoło będzie latało mi nad głową, a ja będe stała nadal ze swoimi zasadami – dla jednych zacofana, a dla innych do przodu.

czy ludzie nie mogą dzielić się na nudnych i ciekawych? a nie na fałszywych, dobrych, brzydkich, ładnych…. wtedy każdy miałby mniej do myślenia, a życie stałoby się prostsze.

i ja jednak nadal czuję, że nie żyje dla masy osób wartych mniej, od tych, którzy naprawdę są cenni? bo ja moge przeżyć tysiące przygód z osobami, którym nie moge spojrzeć w oczy. bo mam żal, bo mnie denerwują, bo ich poglądy są sprzeczne z moimi… ja moge przeżyć z nimi wiele, ale czy będzie to takie piękne?

czy Ty Mamo, będziesz kiedyś ze mnie dumna za moją nietolerancję i upór? a czy Tata ?

a może wolelibyście, żebym była inna? tylko jak ja mam się zmienić, skoro umiem już wybierać i to by było dla mnie wyborem złej drogi? ja po prostu tak czuję. przeżyjemy jeszcze coś ciekawego ;) Agato, Michale i inni. wszyscy spotkamy coś wielkiego.

dzisiaj ktoś mi powiedział, że już przeżyłam cierpienie.

za jakiś czas będe szczęśliwa, że żyje tak, a nie inaczej. ale skąd mam mieć pewność, że nie opowiem o swojej młodości z żalem w głosie? bo ja tak czuje! ja po prostu tak czuje… ktoś mi może powiedzieć, że dzisiaj tak czuje, a potem okaże sie inaczej. a czy byłabym zadowolona z życia, wiedzać, że nie zawsze byłam stała w swoich przekonaniach?

na dole przyziemnie, na górze podniebnie
na dole przyziemnie, na górze podniebnie. poczekaj jeszcze za tą chmurką. jeszcze sie znowu wszyscy spotkamy… tak jak kiedyś :)

Kasia beka przy stole

mama: świnia!
kasia: to świnia czy dałn? zdecyduj się w końcu!!
mama: świnia z dałnem

nieopodal zakwitają lasy, wybuchają oceany. nikt Cie nie zaskoczy kiedy staniesz plecami do ściany!”

pożyczyłam Pale różowe gacie, a raczej różowe spodnie z froty od pidżamy (porno)(parno)(i gorąco ohohoho:]!). idziemy rano ogródkiem. jedzie 802, a Pała dostaje histerii

Pała: ja pitole!! ludzie z autobusu zobaczą mnie z różowym na dupie!

taka miłość jest jedna ^^
a ja mam super humor, a to dzięki rozmowie z Olą i dzięki mojej mamie!! ihahaaaa :)

byłam dzisiaj z Mariką u jej mamy na historyczno-malinowej herbatce. opowiadałyśmy sobie ciekawostki historyczne *_* typu średniowieczne kary za zdradę czy tortury w gdańskiej katowni :)

kasia: moszna?
Pałka: alez prącie! ale tylko na minetke :]

@_@

a ja teraz słucham sobie Pidżamy Porno „Szalone lato

23:50:17 Pałka
ja chce kakauko to ze szkoly
23:50:19 Pałka
:(
23:50:21 Pałka
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
23:50:22 kasiapelasia4
ooo!
23:50:25 kasiapelasia4
dobry pomysł
23:50:33 Pałka
bo te bylo najlepsze niz te moje z doma
23:51:25 kasiapelasia4
moje tez jest dobre, ale tamten klimat stołówki
23:51:33 kasiapelasia4
i ryj ŁYsego za moim kubkiem

kto był na koncercie U2 i pozwoli mi się zmacać? łeeee :( a to niesprawiedliwe bo mi mama nie pozwoliła pójść spać do Białego do ogródka. normalnie wszyscy zawsze mogą, tylko Kasia nie może :p (może mama to przeczyta :p )

a wczoraj w radiostacji gadali o gronie. i ja weszłam na grono i napisałam, że grono to takie dla ludzi, którzy nie wychodzą z domu, żeby nie zdziczeli i że jak inni przypatrują sie na poważne rozmowy to moga podciągnąć sie intelektualnie i oni to przeczytali w radiu!!! i słychać to było w cyfrze plus, radiostacji i wszystkich stacjach lokalnych!!! ihahaa i powiedzieli, że im super komplementa rzuciłam :p

iiii na nananana naj nanana naj!!! ja wiem, że jak czegoś bardzo sie pragnie, a to jest nawet niemożliwe, to trzeba tak mocno chcieć tak bardzo bardzo, że człowiek przybliża sie do tego! poczułam się bliżej znowu :) przepraszam tato, ale musze sie tym pochwalić ^^ teraz rozumiem wszystko prawie do końca! :) no to moge iśc spokojnie spać.

na na ana nana naj!

jesterdej (to tak, żeby poćwiczyć angielski :] ) to jest last najt było fajnie :) to tyle :p więcej szczegółów nie zdradze, bo mi sie nie chce :p

Pała: weź rozłóż ten namiot na środku, bo jak pierdniesz to nas zmiecie na ściane sąsiadów :>
zabawowo :)

zaczęły się wakacje w sumie już dawno temu, a ja sie jeszcze nie wyspałam :( tu Pała, tam Zaguś, Łysy, A i … Marika :):) na najbliższe 1,5 tygodnie mam plany. bo pracy oczywiście nie znalazłam. !!

ach gdyby pani miała książeczke sanepidowską to może byśmy coś poszukali. prosze się nie martwić :] za rok na pewno coś dla pani znajdziemy. tutaj dla młodych z technikum, a pani sie z ogólniaka wyrwała i myśli, że znajdziemy coś… ogólnego!!

no i trudno sie mówi. poszukuje nadal, ale nie bede pracować w sierpniu. w śierpniu to już bym chciała wydać tą kase, którą miałabym zarobić :)

u mnie w domu przedszkole! Asia pilnuje dziecko, w salonie na podłodze zabawki, w kuchni jakieś butelki, śmelki, a w jej pokoju kocyki, ubranka i inne. wchodząc do domu można zauważyć stojące pod ścianą dzieciece kapacie numeru 25! słit :)))))
nie wspominając o samym bohaterze tej bajki, który jest naj naj naj! :)

a ja jeszcze niedawno płakałam, że taka stara krowa ze mnie, a naokoło pełno dzieci sie rodzi. a właśnie! dzisiaj stoje na balkonie u babci i widzę interesującą scenę. na kocyku w ogrodzie sąsiadów leży Ola – lat 10. do niej biegnie Michałek – lat 3. z domu wychyla się ojciec i krzyczy, tak, żeby wszyscy usłyszeli:

Ojciec: Michał!!! wracaj tutaj!!! zrobiłeś kupe??
Michał: łeeeeeee [płacz]
Ojciec: Ola sprawdź czy zrobił!
Ola: [po chwili zmacania] nieeee tatooo
Ojciec: to pilnuj go bo on dzisiaj cały czas pierdzi!

~=~=~=~=

Była przeciętną osóbką. Konkretna, uparta i zarazem subtelną. Uwielbiała kino włoskie i anglielską kawę. Roztrzepane włosy, czerwone paznokcie i brązowe bluzki. Zawsze piła z granatowego kubka w żuczki. Leżąc na kocu w swoim ogródku i wpatrując się w trawę, wiele razy zastanawiała się nad tymi wszystkimi rzeczami, które nie są tak naprawde potrzebne człowiekowi do życia. Chociażby internet. To niepojęte, że widzimy w ekranie oczy Ukochanego! A za Jego plecami ogród z hamakiem! Trzymając zdjecie w ręcę również nie poczujemy wiatru! Gdyby tak zawsze wejść w te wszystkie zdjęcia! Poczuć słońce na policzkach i włożyć palce między zielony mech. Patrzeć się na niebo i marzyć! I znowu leżała na kocu, budząc głowę z myśli. Poczuła ból w palcach. To spadochroniarz nadepnął na jej dłoń lądując w skupieniu. On był daleko na niebie, ale wyciągała rekę śmiejąc się po cichu. Dotykała nią obrazki kolorowych spadochronów i udawała, że boli ją prawy kciuk. Nagle zerwał się wiatr. Spadochrniarz zaplątał się w czarny pierścionek i schował za czerwonym dachem. Ach! Gdybym mogła napisać książkę! Albo wydać zbiór opowiadań… Coś, co spodobałoby sie ludziom. Siedziałabym potem w Empiku w swojej fioletowej koszuli w kratke z krótkim rękawem. Popijałabym kawę z kubka w paski i podpisywałabym książki swoim żółtym piórem w koty. Mój brzydki podpis trafiłby do tysięcy kolekcjonerów autografów, którzy szczerze mówiąc, sami nie wiedzą po co im te zabazgrane kartki, porozrzucane tu i ówdzie między kartkami książek. „Obudź się z marzeń. Weź się do dzieła!” – podpowiadało jej sumienie.
Siedząc w pomarańczowym pokoju i rozmawiając beztrosko z dziewczynami nie myślała o marzeniach i kłopotach. Do pokoju co chwilę zaglądał ktoś, komu znudziło się przesiadywanie w kuchni. Dobrze było odpocząć ze znajomymi, po całym dniu biegania po Gdańsku. Wszystkie przyziemne sprawy wydawały się wówczas przyjemniejsze. Godzina była późna, na dworzu ciemno, a w powietrzu czuło się wakacje! Podświadomość nie poganiała swoją lampką alarmującą zazwyczaj brak czasu oraz niedobór snu i rozrywki. Rozluźniony umysł potrafi wtedy ładniej odpowiadać „tak” zamiast zwykłe „okej”. Ładniej to przecież brzmi, prawda? Rozproszona przez chwilę ciszą, znowu powróciła do uśmiechania się pod nosem. Ot tak! Dla samej siebie! Męcząca, aczkolwiek miła wycieczka po Gdańsku sprawiła mi poniekąd satysfakcje. Staram się wyciągać z życia jak najwięcej. Cieszyć się nawet małymi chwilkami. Zgrzyt otwieranych drzwi na balkon i powiew chłodnego wiatru znowu wybudził ją z zamyślenia. Przez moment pozostała sama w pokoju, czekając na palaczy czatujących na balkonie. Po chwili wyszła na świeże powietrze zmuszona pulsującą bezczynnością. Mały balkonik miał metalową, dawno nie malowaną balustradę. Oparła się plecami o wiekową barierkę. A gdyby tak ona nie wytrzymała? Powiedziała „nie” i załamałaby się pod moimi biodrami? Czy spadając do tyłu zobaczyłabym Małego Księcia w Wielkim Wozie z dziewięcioma dziesiętnymi promilami alkoholu we krwi? Poznałabym prawdę? Czy moje włosy zasłoniłyby mi twarz, a ja już nigdy nie spróbowałabym zrealizować swoich marzeń?


  • RSS