kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

bo jak to inaczej nazwać? ten kto mnie zna to wie, że jem dużo i mało tyje :p ale ale ale!!! niedawno zachodze na wage a tu ZONK!!!! schudłam 2 kg! [aaaaaa] [alarm] [bi bip] [aaaaa] [panika] pomyślałam, że waga się popsuła! więc zeszłam z niej i jeszcze raz nacisnęłam stopą, żeby się właczyła. położyłam lusterko… 5 g. jeszcze raz! zurrick! położyłam telefon… 1 kg. i tak non stop. a potem coraz cięższe i cięższe i cięższe a na końcu Kasia :] [aaaa] [aaaa] [aaaaa]!!!!!! przestawiłam wage i znowu to samo…. zaniosłam wage do pokoju, położyłam na dywanie, włączyłam, zamknęłam oczy i …… [aaaaaaaaaa] [aaaaaaaaaa]!!!!!! 45 kg!!!! pobiegłam szybko do szafy i zaczęłam szukać starych spodni. [aaaaa] już się nie mogłam w nie wcisnąć, a teraz są luźne!! SZWAK SZWAK SZWAK!!! a tyle jem i co? i co??? :(:(

ustawiłam sobie opis na gg „rasta trans reggae dance // schudłam ble ble bleee” i poszłam spać.

rano Sachma mnie woła.
Sachma: stłuke cie jak gęś!
kasia: co ja znowu zrobiłam??
Sachma: dostaniesz!!!
kasia: za co??
Sachma: za to, że schudłaś!!
Arek [przysłuchujący się]: to ile ty schudłaś?
kasia: 2 kilo
Arek: uuu. jak tak dalej bedzie to na koniec szkoły bedziesz cienka jak podpaska…..

ta od stringów?

ble bleeee. dwie fizyki pod rząd. oberwaliśmy za sprawdzian [kto oberwał ten oberwał hahaha.]. poduszki mi tylko brakowało na lekcjach. pan każe nam szukać czegoś w książce, a ja i tabaka prowadzimy po cichu bezoowocną dyskusję dla zabicia nudy

tabaka [naśladuje fizyka]: i proszem państwa!! na stronicy ętej jest wzór E=mc2, a na stronicy ętej jest rysunek taki i taki. proszę to przepisać…
kasia: haha. daj spokój. i tak mnie nie obudzisz.
tabaka: proszem bardzo! teraz sobie walniemy ten rysunek, potem sobie pierdzielniemy tamten rysunek, a na końcu zrobimy sprawdzian. uczyć sie bo 24 grudnia test!!
fizyk [nieświadomy naszych żartów]: proszem bardzo. a teraz na stronicy takiej i takiej jest rysunek. proszę go przerysować.

to kartkujemy na tą i tamtą stronę. [eeee] wryło nas (mnie i tabake). klasa juz przerysowała połowę a my patrzymy sie na ten rysunek zdziwione.

kasia: jakiś mały.
tabaka: może sie pomyliłyśmy bo nie słuchałyśmy?
kasia: ni wim. kurcze.trzeba jakoś sprawdzić czy to ten. [do pana] prosze pana? a czy tą żaróweczke też mamy rysować?
fizyk: no narysuj tak jak umiesz. nie musi być ładnie.
tabaka: eee? ja nie poznaje go dzisiaj.

co można zrobić głupiego z nudów? skakać przez godzinę po łóżku, obejrzeć „daje słowo” i wypastować glany czarną pastą z dodatkiem lanoliny! tak proszeM państwa. otóż to właśnie lanolina zawiera jakże ważne składniki bla bla bla. a na fizyce:

Sachma: nie widać żebyś pastowała..
kasia: dziękiiiiiii (szwak szwak szwak)

wygrzebałam niedawno książko-pamiętniki prowadzone na cześć swoich dzieci przez moich rodziców. oczywiście nikt o tym nie może sie dowiedzieć, bo mama ukrywa to przed nami. ale i tak musiałam zobaczyć. a co mi tam. i Bozia mnie pokarała :( bo u mojej siostry są powklejane zdjecia, tata pisał kiedy w jakim okresie, jak się Asia zachowywała. odrysowane małe stópki i rączki, data pierwszej wizyty u fryzjera… nawet włoski zawinięte w papierek. uchachana zaglądam do mojej ksiązki a tam…. podpisane, dane o rodzicach, data urodzenia…. i pusto!!! PUSTO! :(:(:(:( nie chciało sie im już. bo tak zawze jest, że pierwszym dzieckiem to się zachwycają jakie to ono och i ach….. :/:/:/ echhh. szkoda gadać. jeszcze się odgryze :p

a jutro jedziemy na wycieczke niespodzianke :] na dzień dziecka. a zaraz to ja ide jeść bom głodna.

mama: ty chodzący przewodzie pokarmowy!

~_~

zacznę może od tego, że zastanawiałam się kiedyś przez jakieś 10 minut, czy ten portal przetrwa długi czas. jakby tak istniał z 30 lat, to ja już bym miała dzieci i one mogłyby spokojnie sobie przeczytać co tam ich mama nabazgrała. ale nie! na niektórych blogach to zrobiłabym cenzure od lat przynajmniej 20! bo to co wyprawiają niektórzy przyszli rodzice :> nie bardzo nadaje się do uświadomienia młodzieży. Bo nie zawsze ona taka mądra jest jakby się chciało. no właśnie :D

kasia była na koncercie. koncercie T.Love. masa znajomych, ciepła pogoda i udana zabawa. Oczywiście nie przeżyłabym, gdybym chociaż jednej piosenki nie przesiedziała u kogoś na barana. w środku tłumu najpierw rozkreciliśmy pogo, a potem było pełno miejsca do tańcowania. wracaliśmy do domu o 4. ludzi było mało w autobusie.

kasiapelasia: patrzcie jak śpią!!! tu zgon, tam zgon.

faktycznie, wszyscy spali. oprócz jednego takiego pana, który stał obok nas z rozpietym rozporkiem i umawiał się z również nieśpiącą oruńską dziewoją. Orunia!!! jeeee. tam wszyscy chodzą w klapkach!
wracając do tematu-kierowca tak szybko jechał, że na zakrętach sam trzymał się barierki. przed rondem słychać tylko było jak hamuje hamuje h a m u j e…. NIE DAŁ RADY!!! cały autobus przechylił się tak mocno, że facet przed nami spadł na podłoge autobusu. HAHA!!!! nie mogłyśmy powstrzymać się od śmiechu do samego końca. wysiadamy z autobusu.
Ulcer /nie może powstrzymać sie od śmiechu/: takiej pobudki to ja jeszcze nie miałam!

jak wielu znajomych można spotkać w nocy w Gdańsku!!!! ach no i jeszcze coś! chłopaki nie kłócić się /do Daniela i Andrzeja/ bo przestane Was lubić. no. i to by było na tyle. Mama dzisiaj rano też wróciła od cioci.. kiedyś powiedziała, że na początku trzeciej klasy idę na jakiś bal (czy coś:P). jaki bal?? pewnie coś dla dorosłych. poważne, nudne i do porzygania. a może bedzie fajnie? nie wiem :D w sumie co ja tam moge wiedzieć co mama robiła dzisiaj.

zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą. usłyszałam niedawno na ulicy słowa „chuj jeden wie”. a kiedyś to było „Bóg jeden wie”. GRRRRR!!! staczamy się Panie i Panowie! staczamy sie! czas powiedzieć STOP masowej „chujowiźnie”. nasz język taki pikny wszakże!

kto podpisuje się jako „HARRY CALLAHAN”?

„Każdemu z osobna należałoby powiedzieć: czy wiesz kim jesteś? Jesteś cudem! Jesteś niepowtarzalny! Na całym świecie nie ma drugiego dziecka, które jest takie samo jak Ty! I miliony lat przeszły, kiedy nie było takiego dziecka jak Ty! Popatrz na swoje ciało: jaki cud! Twoje nogi, Twoje ręce, Twoje zgrabne palce, Twój chód. Możesz stać się jak Sheakspere, Michał Anioł, Beethoven. Nie ma kogoś, kim nie mógłbyś się stać…”

(Pablo Casalas)

*

mam ochotę pokląć jak Celyna!!!!! moja sąsiadka niedawno urodziła! widziałam ją 10 minut temu jak pchali z mężem wózek z dzieciątkiem na spacer. ona utleniona i w kurewsko modnym różu, on z oznakami wczesnej nadwagi i podtatusiałości wpieprzał tłustego loda i co chwile zaglądał do tego wózka. rok temu trzy domy dalej urodziła się mała dziewczynka. dwa lata temu za płotem z lewej urodził się Michałek. trzy lata temu urodził się jakiś tam Dawiś. a za kilka miesięcy z prawej urodzi się znowu jakieś dziecko. a cztery domy dalej to płodzą te dzieci chyba dzień i noc. a ja siedze w swoim pokoju jak taka stara krowa i upajam się muzyką od Andrzejka. nie pasuje do tego osiedla :( chyba że sama bede mieć dziecko. co rano wszyscy wychodzą na spacer, a ja tylko stoje na przystanku i co chwile witam i pozdrawiam i mówie że dobrze wszystko i że mają śliczne dziecko sratatata! sratatatatatata! SRATATATA!!!!!!!! a jak byłam mała to pełno bahorów, co wieczór mama szorowała ze mnie szczotką drucianą brud! sratatata. a teraz te bahory naokoło podorastały, powyjeżdżały, mają już swoje dzieci… szlajam sie po tym mieście ze znajomymi, mamy swoje ukochane miejsca i razem czujemy sie dobrze. ale na tym osiedlu to ja już totalnie wymiekam! czemu mieszkacie tak daleko??? Pało!!! przeprowadź się do mnie!! bo ja tu zwariuje otoczona małymi dziećmi! wszyscy się bawią tylko jak ja chce sie z Wami spotkać to musze biec na drugi koniec miasta, albo tłuc się autobusem!

tak ciepło! tak gorąco! a w dupie z tym! już ściągałam z siebie co tylko sie dało. otworzyłam okno i poszłam spać. w nocy burza. ale gdzie tam. złego diabli nie biorą. spałam jak suseł i nawet coś mi się ładnego chyba śniło :) a rano padał deszcz i błyskało. bo obudziłam się o 6. poczułam sie jak w wakacje! tak mi było dobrze! wiatr, świeże powietrze zza okna, w oddali szczekają psy. tak mi dobrze tak mi rób. a tu SRUUUU i budzik się włączył i koniec sielanki. ożesz kurwa mać!!!!! kiedy to się skończy co??

a na polskim śniło mi się, że leżałam na hamaku i rzucałam kulkami ze złotek po kanapkach w podwyse! żartuje :D ale coś tam mi się śniło bo zasnęłam. wszyscy mają dałna! mam i ja!

SOAD SOAD SOAD

kończy się polski. wszyscy już stoją i czekają na dzwonek, a pani siedzi i coś tam robi nad biurkiem. nagle Łukasz drze się z końca klasy
Łukasz: Kamyyyyl! idziemy na osiemnastke co? schlejemy sie!
Kamyl: no jasne!
[pani podnosi głowę i robi miny]
Łukasz: to bedzie jak strata dziewictwa!
Kamyl: no wiesz… pierwszy raz zawsze boli

na przerwie:
Łukasz: myślisz że przesadziłem?
kasiapelasia: nie wiem. ona nie lubi alkocholu
Łukasz: a skąąąąd! sam widziałem jak ja wynosili sztywną z baru!

juz mi lepiej no!

pojechali, zobaczyli, spotkali, ucieszyli…. piąte miejsce poza klasyfikacją!!!! a dwójeczka 16!! i kto tu kantuje na zawodach co?? a jeszcze ja z Mimką jesteśmy w pierwszej dziesiątce najlepszych ratowników, ale też poza klasyfikacją z powodu powiatów. ale i tak warto było się sprawdzić. zadowolone i zmęczone towrzystwo wróciło grzecznie do domciu. gratulujemy Sobieskiemu, który jedzie na ogólnokrajowe. jak zwykle niepokonani :):) to kiedy wpadamy na barbekju? (bo grile dostali). a tutaj prezentuje nasze pikne zdjecie, które ukradłam sobie z tej klik strony. żeby nie było!

MALBORK.jpg

ładne? a tak poza tym to zapisałam się do pracy przez neta. z boku po prawej jest odsyłacz, ale nie będe na chama zmuszała bo jeszcze wyjdzie, że spamuje.

a w niedziele jak to w niedziele z moją Pałką kochaną odpoczywałyśmy :p buehehehe. moja mama właśnie ogląda program o ludziach uzależnionych od internetu.

otwieramy z Pałą firmę: AMCIU&SIKU COMPANY. bo jak tylko spotykamy się w necie to od razu po jedzenie, a potem siku!!!! komu jeszcze zrobić?

nie chce zamulać. robi się cieplej, wiekszy luz. na lekcjach nudzimy się niemiłosiernie, po szkole nie trzeba juz tak zakuwać. ale nie jest mi dobrze!!!!! nudzi mnie to! potrzebuję cały czas coś robić! dzisiaj skończyłam wolontariat. skończy się siedzenie do późna w szkole w czwartki. ale jest jeszcze środa, piątek i sobotnie zajęcia ratownictwa medycznego! ja mam już takie plany co zrobie, a co nie. jednak za kazdym razem jak przychodzi co do czego… zawsze wyląduje z Pałką w jakimś fajnym miejscu :] o i moge się jeszcze pochwalić, że zajęłam I miejsce w Olimpiadzie Promocji Zdrowego Stylu Życia. co ja tam musiałam wiedzieć? choroby cywilizacyjne, witaminki, pierwiastki szkodliwe i te potrzebne, światowe dni (zgroza!!!), historia PCK, Prawo Humanitarne, itepe. teraz trzeba więcej zakuwać na nastepny szczebel – wojewódzki.

ołłłł maj majster lucifer!!! sejtan sejtan!!!!!!

Pała: śmiejesz się jak jebany paszczur!

po otrzymaniu jakże zacnego dyplomu, zamiast pójść do domu, poszłam się przejść z Pałą. zadzwoniła jej mama.
Pała [po skończeniu rozmowy]: ja no nie moge!!! co ja mam nasrać na środku pokoju i posprzątać, żeby było widać, że posprzątane??

w sobote jedziem do Malborka na zawody wojewódzkie. wprawdzie jak wystartujemy to poza konkursem, ale i tak jedziemy z checią. warto się sprawdzić ponownie, kolejne doświadczenia, spotkać się z przyjemnymi ludźmi i poznać nowych.

moja kobieta siedzi w domu do czerwca, bo wszystko już w pracy zrobione do końca maja. na bank nie zaśpie do szkoły, codziennie zdąże pościelić łóżko i co więcej! zjem pożywne śniadanie!

w mojej klasie Kamyl ma obsesje na punkcie Biedronki!

ktośtamkiedyś: na wycieczke…
Kamyl: do Biedronki!

ktośtamkiedyś: a jeszcze jakąś ładną torbke do prezentu trzeba kupić!
Kamyl: weźmy z Biedronki

ktoś tam kiedyś: Kamyl!! co ci sie stało w twarz, że masz takie strupy?
Kamyl: wróciłem się po reszte do Biedronki

a teraz Kamyl szaleje i wycina z siatek loga biedronki i przekleja tu i ówdzie (ściana, zeszyt)

otwórzmy konkurencję! Stonka, Żuczek, Mucha Końska!! kto da więcej?

W piątek:
Pałka: PAłoooo jedź ze mną na Kult

no ale ja nie moge no!!!!

Sobota:
Pałka: jedziemy???? :(:(

potem:
Pała: Asia powiedz Pale żeby jechałaaaa

nie nie i nie.

OGŁOSZENIE JUWENALIÓW:
piątek: PIDŻAMA PORNO, HABAKUK, HARLEM, TRAWNIK, EKT GDYNIA.

no ale co z tego jak ja kończe o 18 szkołe?

sobota:
17:00 – Koncert wystąpią laureaci konkursów i przeglądów oraz:
KULT, PTAKY, happysad, MILCZENIE OWIEC, KALI SCHIZO, BACKUP, EŁRO
——————————————————-

sobota, godzina 16:
szwagier: jedziesz na Kult?
kasiapelasia: nie mam czasu no!!!! musze sie uczyć na ten zasrany konkurs!

10 minut później:
kasiapelasia: no dobraaaa :D:D

przyjeżdżamy o 17. a tu dupa bo Kult wejdzie dopiero o 22. poszliśmy na plaże i w takietamy. wracamy a moja Pałka stoi za barierką już i nie chcą jej wypuścić. i wtedy Pała wpadła na świetny pomysł!!!! przemycała ludziom alkohol za barierkę, a w zamian za to brała papierosy. niezły układ no nie? jak już weszliśmy około 20 to na scenę wtargnęł Ptaky. jeszcze się nie rozkręcało to poszłam z Pałą na zwiady. poprosiłyśmy pana z organizacji żeby nam zrobił sesje zdjeciową :p . jak znajde się gdzieś w necie to Wam pokaże. potem wyrwałyśmy jakichś leszczy. mam ich numery gg IHAHAAA. w kolejce do tojtojki narobiłyśmy takiego rabanu, że wszyscy zwolnili nam kolejke. Asia siedzi w kibelku a my z Pałą dobijałyśmy się.
krzyczymy: szybciej wyłaź bo gestapo jedzie!!!!!

kiedy Asik wyszedł cały tłum przedtojtojkowy krzyczał do Asi jakieśtamrzczey. prawieże klaskali!

zaczął się Hapyysad. bliżej niż dalej sceny ale i tak mi to nie wystarczyło. Daniel wziął mnie na barana i non stop machałam do wokalisty. pierwszą piosenką jaką zagrali była „czysty jak łza”. po zejściu Happysada od razu pobiegliśmy do przodu. prawda jest taka, że Kult miał przybyć o 22, ale o 24 jak się Happysad zmył, to na scene wszedł jakiś gość i zaczął urządzać denne konkursy w stylu „naśladuj zwierzątko”. wściekły tłum zaczął krzyczeć równo od tekstów typu „idź na grzyby”, aż po standardowe „wypierdalaj”. na samym końcu gdy Kazik wchodził na scene wszyscy śpiewali Baranka. ale zaczął od Elektrycznych Nożyc (poprawka). tłum napierał, chłopacy zwolnili nam miejsce przy barierkach a sami nas obstawiali z tyłu, żeby nie dać się wciągnąć w młyn. co chwile ktoś przletywał nam nam nad głowami. ochroniarze ściągali ich przodem i co było śmieszne: jeden chłopak zrobił chyba 6 takich rundek! im dłużej trwał koncert tym coraz gorzej. Pała non stop darła mi się do ucha nie wspominając o tym, że wbiła mi swojego pieszczocha w plecy :p. Aśka zgubiła kolczyk, a ja myslałam, że zwymiotuje i że zaraz mi włosy wyrwą. zaczęliśmy wycofywać sie po 15 minutach. wpadliśmy w młyn i gdyby nie znajomi to chyba by mnie zadeptali w tej ruchawce!! potem znaleźliśmy sobie też dobre miejsce, chociaż niekoniecznie bezpieczne. ludzie non stop krzyczeli, że chcą Polskę, ale Kazik zrobił papa i poszedł. wszedł ponownie i zaspiewał Polskę!!!! ihahaaaa. a ostatnią piosenkę to mi chyba Cukier załatwił (tak śię smiał) bo to moja ulubiona!! Krew Boga!!

PAŁO!!!! ja chce Kazika!!!!

ach no i mam posianiaczoną całą klatke piesiorwą i troche brzucha! i ślady po pieszczochu na plecach. gdyby nie glany to bym dzisiaj nie chodziła.

Udziela mi się nastrój maturalny. Jestem załamana. Wiem na pewno, że chce zdawać na poziomie rozszerzonym polski, angielski i historię. I wiem, że to jednak może być za mało. Przeglądam, myślę, przeglądam myślę… Czas zacząć myśleć o wyborze przedmiotów na mature. [załamana] Bo co to za problem wziąść sobie matme, biologie czy WOS? Tylko ja chce się czuć pewnie w tym co będę zdawać i tu się rodzi problem. Nie ufam przecież swojej wiedzy na tyle, żeby czuć się we wszytkim doborze. Podziwiam moją koleżankę, która zdaje 5 przedmiotów, a z żadnego nie czuje sie na siłach. Uważa po prostu, że trzeba próbować. Tylko czy takie podejście też jest dobre? Nie!

Dobra nie gadam o tym. Nie boję się trzech przedmiotów, a jak myślę o dodatkowym to STRACHHHH!

babcia: czy ty wiesz wnusiu jak wyglądały domy po przejściu gestapo?
Aśka: noooo a o co chodzi?
babcia: no ale czy ty wiesz?
Aśka: nieee [o co chodzi?]
babcia: jak twój pokój

bo każdy maturzysta zauważyłam… ma bałaganu. trochę

Nie ma to jak rosnąć dumą w poczuciu posiadania własnej kultury i uroków osobistych…… O czym mogą sobie pomarzyć co niektóre osoby… A przynajmniej jedna osoba z mojej klasy!

p.s. co to ma być za gówno? jam wielka Avril kocham ubierać się w różowe za co pół świata przyznało mi nagordę publiczności w konkursie MA

dtm.gif

Dodaj/odejmij kilka słów. Jak tekst może zmienić diametralnie swoje znaczenie/nastrój/przesłanie ? Wystarczy tylko zmienić otaczającą Cię muzykę z wesołej na smutną lub odwrotnie. Zapraszam na spektakl pod tytułem „Zły dzień, dobry dzień.”. Miłej zabawy.

I
Słoneczny, majowy poranek. Otworzyłam oczy obudzona tupotaniem ptaków na dachu. Niebieski dywan oraz błękit zasłon i pościeli wprawiły mnie w iście niebiański nastrój. Wstałam, umyłam się, zjadłam śniadanie i wyruszyłam w drogę. Słońce przyjaźnie zaglądało mi w oczy, a ja przemierzałam ulicę w poszukiwaniu sklepu. Potrzebowałam zrobić zakupy! Pilne!! 6 cytryn, 2 uśmiechy i dobry humor. W drodze powrotnej znów spotkałam tą pocieszną sąsiadke, która szła z szóstką dzieciaków. Ja też kiedyś będe miała tyle. Ach! Jaki ten świat jest piekny.
II
Deszczowy, majowy poranek. Gwałtownie otworzyłam oczy obudzona brutalnym tupaniem ptaków na dachu. Niebieski dywan oraz błękit zasłon i pościeli już od rana spowodowały u mnie zły nastrój. Wstałam, umyłam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Słońce niemiłosiernie raziło, a ja przedzierałam się przez brudną ulicę w poszukiwaniu sklepu. Potrzebowałam zrobić zakupy! Pilnie!! Kupiłam 6 cytryn, 2 ironiczne uśmiechy i zły humor. W drodze powrotnej znów spotkałam tą nawiedzoną sąsiadke, która szła z szóstką rozwydrzonych bahorów. Jak możne mieć ich tyle?? O mamo! Jaki ten świat jest pokręcony!!

  • RSS