kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Południe. Jeszcze tyle nauki, a ja jestem już taaaaaka zmęczona. Idę do sypialni mamy i odpalam komputer. Standardowo włączam gadaka i stwierdzam, że znudził mi się internet. Wychodzę. Na dworze tak ładnie, a ja marnuje tylko czas. Poszłam do babci na kawe. Dawno tak fajnie nie było. Opowiadałam jej, kto to jest Miriam. Dziadek powiedział: „nieszczęśliwa że ma fiuta”. Wracam do domu i siadam przy niebieskim biurku. Pełno kartek i zeszytów. Kosmetyczka Asi (a co ona tutaj robi?) 15 piórników, kolorowe kredki i słownik. I notes z wierszami! Przez okno wpada tyleeee słońca. A ja czytam książkę i znowu czuję, że jestem szczęśliwa. W połowie umiera chłopiec. Nie jest już tak przyjemnie, a na dworze znowu ciemno. Odwracam głowe na ściane i patrze na niebieski zegar – SZWAK!! Już tak późno!!! Zaraz przyjdzie Wojtek, a ja jeszze lekcji nie zaczęłam! I angielski dla niego! Skleroza nie boli… A jutro Arek wpadnie po materiały z niemca! Cykl Krebsa dla Asi i pagony na pamięć! I znowu się zaczęło…. Byle do rekolekcji…

na specjalne życzenie dla Suchego —->kilknij na jego blog

#1
kasiapelasia: czy wiesz że ludzie którzy jedzą suszi mają średnio 500 glist ludzkich?
Agatka: wow
Agatka:za jaką sprawą?
kasiapelasia: i pomyśl sobie że idą do kibla i za każdym razem srają takimi mutantami

#2
babcia: od czego boli brzuch w czasie okresu?
kasiapelasia: najczęstszą przyczyną babciu jest tyłozgięcie maciczne spowodowane.. bla bla bla
po dłuższym wywodzie babcia powiedziała: taka młoda i już skrzywiona?

#3
mama: kasia idź się umyj i ubierz bo już południe!
kasiapelasia: po co?

#4
kasiapelasia opowiada kawał rodzince po czym Asia pyta się z wyrzutami do mamy: skąd ty ją wzięłaś?

#5
kasiapelasia: głupi ten Janusz!!! ona by go nie zdradziła!
Jacek: ale zazdrosny był. Leszek przychodziłby do domu odwiedzać córeczke. ciągle by się o to kłócili
kasiapelasia: a w „klanie” tak jest i się nie kłócą

tak coś z życia:idę do sklepu po cytryny. ok. niby mam gdzieś to uczulenie. ale jednak jak zawsze skusiłam się na badziewiastą, rakotwórczą i ogólniestrasnieniezdrową zupke chińską. przychodze do domu i wcinam cytryny. a co. w zimie pomęcze się z cytrynami, a w lecie odstawie je, ze względu na inne choróbska. już dzisiaj temu zapobiegam i czekam w kolejce do okulisty.
czytam książke od PO. cały czas. robie przez godzine temblaki i za chiny mi nie wychodzi.
słucham też często „Fear of the dark”. i pustka. więc żeby nie było nudno powyrywałam mamie klamki w sypialni. teraz będzie miała psychiatryk.
1. mam nową kanapę
2. bo jeszcze na niej nie spałeś
3. bo Kaśka zawsze przychodzi do mnie spać, więc raz pójde se do niej.

tak też rozumowała moja siostra, której zachciało się pogaduch nocnych. a że cierpie obecnie na brak kasy i dużą listę wydatków, to przygarnęłam ją pod skrzydełka, co by pogadać o jej obowiązkach (hahahaha) – bo skoro ma się młodszą siostrę, to trzeba jej chociaż słodycze kupować!

rano wydało się, że chomikuje. przy ścianie na łóżku leżały: telefon, butelka z wodą, serwetka po pączku i kawałek chlebka. ups
a spać to się fajnie spało?

więcej o tym jak było możecie przeczytać o tutaj

przy obiedzie:
mama: a widzicie jakąś nowość w tych kotletach?
ja: yhy. a co?
mama: no powiedzcie!!
Asia: no dobre są!
babcia: jakiś inny wygląd
mama: bo zamiast w bułce tartej, to wytarzałam w pokruszonych płatkach kukurydzianych. (pierwsze słysze że tak można) i co? i co? smakuje wam?
babcia: ale te ogórki kwaśne :/
a w Kościele znowu grały „kolorowe mikrofony”
będąc w stanie skrajnego wyczerpania, żadne myśli nie przychodzą do głowy. po prostu wszystko toczy się własnym torem. pozostaje zawsze tylko jedno. własne zdanie! nikt mi nie powie, żebym nacisnęła w końcu ten guziczek z decyzją. nie bedę robiła na pokaz min zawsze tych samych. wpadając raz po raz w hibernację, usypiam swoje durnowate zachowania. w szkole, w domu… ale zawsze tam gdzie jest na to miejsce i czas, staje się sobą. mogę iść ulicą łapka w łapkę z siostrą i śpiewać bezsensowne piosenki. dla takich chwil warto żyć. ja po prostu kocham to i nie zmienie się, tylko dlatego, że ludzie spojrzą na mnie jak na dziecko. ale my oczywiście usypiamy swoje pragnienia na rzecz obowiązków. wyobraź sobie, że kiedy teraz to czytasz, ja do Ciebie nie tylko mówię, ale również gestykuluje. siedzisz przed tym ekranem jak zdechły pies i przeglądasz naświetlonymi oczami stronę po stronie. a potem wstaniesz i pójdziesz do kibla, albo coś zjeść, zawsze wypełniając grzecznie każdy punkt standardowego schematu. i tylko czasem najdzie Cie głupawka. ludzie dzisiaj wyrażają własne zdanie poprzez wulgaryzmy – a przynajmniej tak im się zdaje. czy to ich dowartościowuje? zawsze tak samo sie zachowują. śmieją się zawsze na ten sam sposób, szpanują wieśniaczymi tekstami i wydaje im się, że zawojują cały świat. gdzie szukać wyjątków?
wypełnia całą duszę. myśli układa w rymy. śpiewa i uśmiecha się. każda czasteczka tańczy i wibruje. poezja jest we mnie. poezja jest w Tobie!
jej pies wcisnął się w nocy między łożko ,a ścianę. położył łeb na poduszce i zwyczajnie obślinił jej włosy! chce się często bawić. wciska nos pod kołdrę i szczypie w stopy.
-nie!! – krzyczałam!
spojrzał się z wielkim żalem w oczach. wygrzebała starą kanapkę z plecaka i rzuciła na dywan. rano pokój wyglądał jak karmink. rozłożyła koc między biurkiem, a łóżkiem – w sam raz pod grzejnikiem. leżała tam cały dzień. uczyła się biologii, czytała „Lalkę”, słuchała muzyki, drzemała. i myślała, czy nowy piesek bedzię się wpieprzał na ukochany kocyk? bo zanosi się na małego, kudłatego foksteriera. o ile dobrze pójdzie! a teraz jest na etapie walki z nałogiem pod postacią kawy. od dziś pije rozpuszczalną. trzymajcie za mnie kciuki.
nie ma w tym nic nowego. czasami napada taka euforia, że chciałoby się kibel rozwalić :) nie możesz usiedzieć na miejscu i tylko zastanawiasz się, jak to Szczęście w końcu narysować! tak. tak! ! nie utnę mu nóg, nie dorysuję mu pudełeczka, a w środku mojej duszy. po prostu nakreślę jeden bezsensowny uśmiech. :) a kiedy zrobi mi się smutno, rozjedzie się w dół. i tak przez całe życie będzie się przeplatać, aż w końcu rozciągnięte i pomarszczone trafi do pieca krematoryjnego. czasami Szczęście trzeba znaleźć w jednym uśmiechu. :) przepraszam, ale nie miałam przy sobie kartki, więc tylko bezsensowny kibel uśmiechał się do nas w sylwestra.

kibel.jpg
- siedziałam w szafie z Luchą
- biegałyśmy w krzakach
- kibel się popsuł (sam)
- śpiewałyśmy kolędy u sąsiadów
- rape me!!!!!
- dlaczego David chodził w sukience?
- Bartek na smyczy ganiał
- dlaczego tą kolczatke zakładali sobie na łydki?
- garnki pod łóżkiem
- szefunio szukał nowego kibla po sąsiadach
- ryżotto gotowali w tych garnkach!!!!
- kawa + 5 łyżeczek cukru (yeah)
- Marta opowiadała co to kac kupa
- skakanie po samochodzie
- latająca klapa od sedesu
- Lucha zastąpiła mi siostre :) dzięki
- kręta droga jest! nie wiadomo gdzie jej kres!
- jakaś Jola była fajna :)
- patrol! słoneczny patrol!
- chce w końcu dorobić te głupie podstrony na blogu (moje postanowienie)
- ktoś zgubił majtki
- szefunio okazał się w porządku
- rape me!!!!
- nie będziemy sadzić ziarna!
- uświadomiłam sobie jak bardzo kocham moją siostre (Asiu do to Ciebie), bo trzodzenie bez niej jest do bani
- Lucha też tęskniła za Tobą, więc byłyśmy swoimi schwesterami :):)
- mama była zła
- wszyscy nie mogli wytrzymać. czekali na sranie w Nowym Roku. to musiało być z wielką pompą!
- jak mi się jeszcze przypomni coś to dopisze

rape me!!!!


  • RSS