kasiapelasia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

278.gif
Była to zwykła, wiejska droga, na której rosły lipy. Taka lipowa alejka pośrodku pól i ugorów. Po wojnie zaczęli napływać ludzie, pragnący osiedlić się i prowadzić spokojne, wiejskie życie. Drogę wyrównano, a drzewa powycinano, tak, aby mogła przedostać się nią bryczka z końmi. Powoli powstawały zagrody i mizerne budowle – wioska zaczęła tętnić życiem. W zimie był wielki problem z dojazdem, wszyscy poruszali się na piechotę, odbywały się masowe odśnieżania. Wozy zagrzebywały się w błotnych kałużach, tym samym sprawiając mękę koniom. W roku około 1965 zaczęto budować drogę. W końcu będzie można łatwiej wydostać się z tej wioski!!! Domy zaczęły podnosić się coraz wyżej, a dzieci wyrosły na hipisowską młodzież. Zawsze w 1 maja otwierano w mieście lodziarnię, gdzie wszyscy się zbierali. Jednak autobus do nowego osiedla nie docierał… Jako jedyni byliśmy w posiadaniu telefonu – byliśmy nadzieją całej wsi!! Z czasem dziadek kupił syrenkę, a mama wyszła za mąż. Dziadki przenieśli się do domu obok – tego, w którym kiedyś na strychu mieli suszarnię, a po rozbudowaniu mają teraz 3 pokoje. Rodzice zostali w tym większym domu – na jego rogu ś.p. Jankowski zakopał głowę konia. Na rogu domu, w którym mieszkam. Siedzę w swoim pokoju i słucham Pidżamy Porno. Przez otwarte okno docierają krzyki dzieci, wracających ze skateparku. Nad domami co jakiś czas przelataują brzęczące śmigłowce z 49 Pułku Śmigłowców Bojowych. Co jakiś czas przejeżdża samochód, niekiedy autobus. Po naszym osiedlu jeżdżą trzy autobusy!!! Betonowym osiedlu…. Największym osiedlu w Polsce i w Europie…. Osiedlu Wschód…. I gdy wyjrzę przez to okno, nie widzę rozjechanej, wiejskiej drogi z lipową aleją. Zwykły asfalt, metalowe płoty i śmieciarka jeżdżąca co każdy poniedziałek. I lodziarnia na kółkach z nieznośną melodyjką, parkująca pod moim oknem!!! Oknem, w którym często palą się świeczki…..
Nie mam na nic czasu. Kiedyś wszystko było luźniejsze. Chodziłam na lekcje gry na pianinie, potrafiłam godzinami grać w domu jeden utwór. Oddawałam się temu całym ciałem i duszą. Później zaczęły się treningi judo. Biegałam na nie nawet w wakacje!!!! Miałam świra na punkcie judogi i wszystkim pokazywałam, jak się wiąże pasek. Dzisiaj już nie pamiętam…. Potem zaczęły się dodatkowe zajęcia plastyczne, z których i tak nic nie wyniosłam. Co z tego? I tak godzinami bazgroliłam na wymęczonych, białych kartkach. Zaczęły się wakacje, skończyły zajęcia i trzeba było wynaleźć sobie jakieś nowe. Całe dnie (choć było tak gorąco, że mogłabym usmażyć sobie na głowie jajko) przesiadywałyśmy na boisku. I co? Dzisiaj nie nawidzę grać w kosza!!! I chętnie poszłabym sobie na SKSy z siatki, tylko że ja wogóle nie mam czasu!!! Wogóle!!! Cały czas tylko nauka, nauka i jeszcze raz nauka!

Warum?

14 komentarzy

Dlaczego jak chce mi się rosołku, albo barszczyku to mama serwuje mielone? Dlaczego jak jestem pełna, to zamawiają pizze? I dlaczego ja mam takie zachcianki, którym nigdy nie dogodzisz? :( a teraz to mi się chce zwykłej kanapki, ale taką dobrą, a robi ją tylko Tabaka, a ona jest 21 km stąd!!! Ześlijcie na mnie słonecznik, bylejaki, może być zmutowany, ale mój ukochany, letni słonecznik!! Dlaczego ja się tak szybko przystosowuje do pór roku, a już gorzej z odstosowaniem?? Wspierajcie mnie, bo jeszcze Was zjem!!

19 komentarzy
obseksja.gif
Czy mam skasować bloga?
A. Tak, jest do dupy
B. Nie obchodzi mnie to
C. Nie! Przecież Cie kochamy!

Odpowiedź uzasadnij
wszystko.jpg

Zobaczyłam przelotem urywek filmu, który oglądała moja mama. Spocony, zdenerwowany i zrozpaczony meżczyzna stał z lufą przyłożoną do skroni. Przez chwilę wczułam się w jego sytuację… Co bym zrobiła na jego miejscu? O czym bym myślała? Ból cielesny i strach przed nim to tylko ułamek z tych wszystkich cierpień, które mogłabym wtedy przeżywać. Najbardziej boli dusza…. Całe życie stanęłoby mi przed oczami. Ile rzeczy jeszcze nie zdążyłam zrobić, ile słów nie wypowiedziałam! Zbyt wiele uczyniłam, żeby móc teraz żałować. Wszystkie problemy stałyby się niczym w porównaniu do śmierci, która byłaby tak blisko mnie! Pomyślałabym sobie: „Boże! Jaka ja byłam głupia, jakie miałam absurdalne problemy i jakimi bezsensownymi myślami zaprzątałam sobie głowę, zamiast zrobić to, czego nigdy bym w życiu nie żałowała!” Ale czy tak naprawdę nie o to chodzi? Że jeśli zrobimy już to, co do nas należy, to sami odchodzimy? Z każdym dniem staram się polepszać. Jak możemy zmieniać świat, nie zaczynając od siebie?

Od nadmiaru nauki

7 komentarzy
Tak czy siak nie podchodź do ściany. Ja nie stwierdzam faktów. Po prostu białe róże pachną jak serek homogenizowany. Wybucha w mej głowie aluzja potworna, zżera swym płomieniem równowagę. Bleh, co za zmora upiorna. Nie wytrzymasz widoku ludzi prześwietlonych. Słońce opala, ale nie w wejściu przy drzwiach przeszklonych. Myślisz: pójdę spać i wszystko mi minie. Lepiej idź na spacer i przemyśl co się dzieje w twojej łepetynie. Za dużo nauki, już cały świat pijany. Cóż poradzić? Już taki on jest……porąbany!!!

  • RSS